13 czerwca

Wdech




     Nieco ponad miesiąc temu swoją premierę miała powieść "Wdech". Miałam przyjemność lub nie przeczytać ją. To co, zapraszam dalej, opowiem czy to była cudowna przygoda czy może droga przez mękę!    

     Wiadomo już, że "Wdech" jest pierwszym tomem serii Oddychając z trudem. Nic dziwnego, że Autorka idzie za ciosem, w końcu na wattpad ma naprawdę tysiące fanów. Dla jednych to zaleta i zachęta do sięgnięcia po książkę, a dla innych informacja, która skreśla od razu Autora w ich oczach. Ile osób, tyle gustów. Mnie jest to szczerze obojętne. Dlatego przejdźmy do tego o czym jest ta opowieść!

     Poznajemy Lenę, dziewczynę, która w dniu swoich siedemnastych urodzin zostaje zaatakowana. Udaje jej się uciec i na szczęście napastnik nie zdążył jej nic zrobić, ale wszystko to spowodowało, że niestety ciągnie się za nią trauma. To wydarzenie okazuje się do tego stopnia dla niej straszne, że wyprowadza się z rodzinnego miasta żeby uciec od wspomnień. W tym momencie mi się zapaliła lampka i to okropnie czerwona lampka. Chyba ktoś tu srogo przesadza - to była moja pierwsza myśl i w ten sposób główna bohaterka zaczęła mnie irytować. Ale idźmy dalej. Lena poznaje w Krakowie, do którego wyjechała na studia, chłopaka, Pawła. Sama nie jest w stanie stwierdzić co do niego czuje, przeżywa ataki paniki, których być może on do końca nie jest w stanie pojąć i unika ludzi. Do momentu, kiedy na horyzoncie pojawia się Adam...

     No i tu zaczyna się moja bomba. Dziewczyna mnie okropnie irytuje. Nic się w zasadzie nie wydarzyło, a ona panikuje jak by ją co najmniej zgwałcono. Ok, rozumiem traumę, ale jak dla mnie to był tylko powód jeden z wielu aby zacząć robić z siebie ofiarę. Natomiast nie ma najmniejszych skrupułów aby być z facetem, co do którego nie jest pewna uczuć i w tym samym czasie interesować się innym bo on też ma za sobą trudną przeszłość.

     Przykro mi to mówić, ale jak dla mnie ta powieść to pokazanie jak dwulicowa może być osoba. Z jednej strony cierpi, prześladują ją cienie przeszłości, gnębi trauma i ataki paniki ale z drugiej strony okazuje się być bardzo niefajną osobą. Brać się za kuzyna własnego chłopaka? Dwa oblicza jednej osoby, kiedy trzeba ofiara, zniszczona psychicznie, a kiedy nie, wyrachowana kobieta przy tym niedojrzała emocjonalnie. Co ciekawe, jej przyjaciółki i ona sama prezentują raczej poziom podstawówki jeśli chodzi o przemyślenia typowo uczuciowe.

     Mnie ta książka rozczarowała bardzo. Miała być bombą emocjonalną... no dobra, była, ale taką, która podnosi ciśnienie na głupotę tych dziewczyn, a Leny w szczególności. Cóż, niestety, po kolejne tomy nie sięgnę bo mimo obietnic, opisów i promocji, ta powieść jest po prostu słaba. Gdyby była taka, na jaką się nastawiałam, czyli emocjonalna, łapiąca za serce, polecałabym ją każdemu. Myślę, że te fanki na wattpadzie, nie urażając nikogo, to nastolatki, które myślą, że to co się znajduje w tej historii, to to co znajdą w rzeczywistości. Jeśli tak, to będą tak samo irytującymi osobami, dopóki nie dojrzeją do tego, żeby stwierdzić, że to bzdury.

     Podsumowując, niestety nawet nastolatkom nie mogę jej polecić. Jedyne co mi się w niej podoba to okładka. Jest przepiękna.

     Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz i przykro mi, że nie mogę powiedzieć o tej książce zbyt wiele dobrego.


2 komentarze:

  1. Szkoda, że tak mocno ta książka Cię rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że w bohaterce jest tyle sprzeczności i przez to ona sama jest kompletnie niewiarygodna, a książka wypada kiepsko.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje