16 lipca

Zmysłowy anioł stróż




       Hej, hej! Czytaliście już coś spod pióra Kristen Ashley? Ja machnęłam i "Córkę gliniarza" i "Zmysłowego anioła stróża" w zasadzie każdą po jej premierze. Dziś opowiem Wam o tej drugiej i o tym, czy warto po nią sięgnąć.    

       Po "Córce gliniarza", która podobała mi się bardzo, choć nie spodziewałam się po niej niczego więcej niż powieści sensacyjnej, z romansem w tle, ale lekkiej i przyjemnej. I taka właśnie była. Dlatego, kiedy na horyzoncie pojawił się drugi tom serii Rock Chick i wydawnictwo wyszło z propozycją wysłania mi egzemplarza, nie wahałam się licząc po raz kolejny na świetną rozrywkę.

       O czym właściwie jest ta książka? Poznajemy Jet, dziewczynę, której w życiu nie jest lekko. Przejmuje się aż nad to tym, co pomyślą o niej inny. Opiekuje się swoją matką, która nie może zostawać sama bo nie do końca jest sprawna. Ale tak po prawdzie to tylko jej córka przesadza. Oprócz tego, Jet pracuje w barze ze striptizem jako kelnerka, czym również nie ma zwyczaju się chwalić. Zamyka się bardzo mocno w sobie, choć jest wybuchową, fajną laską. Do tego wszystkiego jeszcze trzeba dorzucić jej ojca, przez którego pewnego wieczoru dziewczynie ktoś przykłada do gardła nóż. A to już pociągnie za sobą falę szaleństw i niebezpiecznych akcji.

       W tym wszystkim znajduje się jeszcze Eddie. Policjant, który ewidentnie jest mocno zainteresowany Jet i stara się aby ta uległa jego urokowi. Martwi się o nią, stara się o nią zatroszczyć i załatwić jej porachunki z ojcem. Co z tego wyjdzie?

       Ogólnie, pomysł na fabułę ciekawy. Akcja brnie do przodu bardzo szybko, nie można się przy tej książce nudzić. Tak, jak to było w pierwszym tomie, mamy mnóstwo szalonych pomysłów w głowach bohaterów, które realizują, a jednocześnie pokazują swoje drugie oblicze. Taki zabieg mi się bardzo podobał.

      Natomiast główna bohaterka szarpała moimi nerwami mocno. Strasznie mnie irytowało jej postępowanie, jej wstydzenie się, że pomaga matce, że pracuje w dwóch miejscach, żeby jakoś wszystko ze sobą zgrać. Do tego stanie za tatuśkiem, który pozwolił na to, żeby była w niebezpieczeństwie. Szalone akcje, ściganie przestępców, szukanie ojca, cała relacja z Eddiem, który się nie poddaje, bo chce dla niej dobrze. Strzelaniny, szybkie samochody, motocykle. No pełen szał. Ale za główną bohaterkę to dziabnę jedną gwiazdkę ;) dziewczyna od początku, do samego końca mnie irytowała, ale myślę, że taki właśnie był zamysł autorki.

       Już tak na sam koniec, powiem Wam, że to jest taka książka na lato, na rozluźnienie się, bez spiny, oderwanie się nieco od codzienności. Polecam! Tylko nie przyglądajcie się okładce! Jedna z blogerek wskazała, że dziewczyna na niej ma usta jak by ubrudzone szminką i już nie mogę na nią patrzeć nie zwracając na to uwagi!

      A Wydawnictwu jeszcze raz dziękuję serdecznie za egzemplarz!


2 komentarze:

  1. Nie lubię i rzutujących bohaterek w książkach więc mogłabym wymęczyć się nad tą książką. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się zniechęciłam do autorki po zalewie negatywnych recenzji "Córki gliniarza". Zadowolone głosy słyszałam może 2 czy 3 i postanowiłam odpuścić. Tyle jest książek, które koniecznie chcę przeczytać, że szkoda mi czasu by ryzykować...:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje