31 sierpnia

Doktor Bogumił


        Ałbena Grabowska po raz kolejny ruszyła na księgarniane półki szturmem ze swoją najnowszą książką, czyli z "Doktorem Bogumiłem"! Ja już czytałam i zaraz Wam o niej opowiem, a Wy, czytaliście?     

       Przyznam się, że jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką mimo, że słyszałam i czytałam wiele pochlebnych opinii o na przykład "Matkach i córkach". Niestety, nie było mi wcześniej po drodze, ale tym razem się skusiłam, ponieważ uwielbiam tematy około medyczne. Dlatego nie mogłam sobie odpuścić lektury tej książki. Zwłaszcza, że to pierwszy tom, więc można zacierać rączki już na kolejne. Tylko czy warto?

     Mamy rok 1850. Mniej więcej, bo jest ten czas określany jako "około". Możecie się więc domyślić, że w tamtych czasach działy się przeróżne ciekawe lub przerażające rzeczy w dziedzinie medycyny. I ten pierwszy tom to tak z kopyta, od razu o mężczyźnie, który chce zostać ginekologiem. 

       I tak oto poznajemy doktora Bogumiła Korzyńskiego, który bardzo chce być właśnie wcześniej wspomnianym ginekologiem. Ma on swoje powody, ale i swoje demony. O tych drugich jego żona i jej cudowna rodzina nie wiedzą nic a nić, więc będzie musiał mierzyć się z nimi samodzielnie. O tym pierwszym dowiadujemy się, że jestto fakt iż jego żona niemal nie umiera podczas porodu. Bogumił chce pomagać takim kobietom, bo wcale nie musi dochodzić do tylu zgonów podczas porodów.

       W całym tym okropnym, brutalnym i brudnym świecie umieralność ludzi z powodu brudu w szpitalach jest ogromna. Przeżywa niestety tylko niewielki procent. Jak wiadomo, łatwo o zakażenie. Zwłaszcza w szpitalu, prawda? To pomyślcie, że wtedy nie dbało się o tę sterylność tak jak teraz, a chirurdzy byli cenieni za to, jak szybko przeprowadzają operacje, a nie jak... dokładnie.

       Na szczęście myślenie o higienie, sterylności zaczyna się zmieniać i o tym również przeczytacie w tej książce. A postać Bogumiła mimo, że dość kontrowersyjna, to tak ciekawa i nieszablonowa, że nie da się go nie polubić. Z jednej strony chce pomagać kobietom, być ginekologiem, a z drugiej mimo wszystko im umniejsza. Ale takie to były czasy, że mężczyźni w taki sposób traktowali kobiety.

       Według mnie jest to bardzo ciekawie i przyjemnie napisana książka. Wiele sytuacji obróconych w żart tak, aby nieco się również uśmiechnąć podczas czytania, a nie tylko zamyślać się nad tym, jak to było okropnie i źle. A no było i całe szczęście, że medycyna nadal się rozwija i jest coraz lepiej.

       Polecam! Bardzo czuć w tej książce pasję Pani Ałbeny do tego, co opisuje. Widać, że interesuje się tą tematyką, że to jej pasja. I mimo, że nie powiedziałabym, że to literatura faktu, to chyba nawet nie była na takową kreowana, ponieważ jest podpięta pod literaturę piękną. Dlatego, jeśli złapiecie autorkę na tym, że pojawiają się pewne nieścisłości, to potraktujcie je z przymrużeniem oka, bo to nie reportaż, a powieść!

      Ode mnie 7/10 gwiazdek. Jedyne za co mogę odjąć to właśnie pewne nieścisłości, ale pomijając ten fakt, to naprawdę ciekawa i warta uwagi książka.

       Wydawnictwu Marginesy oraz portalowi Czytam pierwszy ogromnie dziękuję za egzemplarz, a ku wymaganiom podaję mój numer akredytacji bloga dla portalu czytam pierwszy właśnie: 16/05/2020 :)

 



1 komentarz:

  1. Jako niedoszła studentka medycyny bardzo chętnie przeczytam tę książkę. Historia medycyny jest dla mnie niezwykle fascynującym zagadnieniem w każdym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje