30 października

Ocalić przyszłość


     Book Afternoon! Z Wydawnictwem Novae Res współpracuję od jakiegoś czasu i bardzo sobie tę współpracę cenię, bo wydają książki tak zróżnicowane gatunkowo, że naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Tym razem skusiłam się na "Ocalić przyszłość", a czy było warto?     

  

  
     Po "Ocalić przyszłość" wręcz się rzuciłam. Naprawdę lubię takie historie i z ogromną chęcią zaczęłam ją czytać. Do tego ta okładka! Nieprawdaż, że obiecująca dobre sci-fi z kosmosem w tle?

     Ale do celu. Historia ta jest i typowa i nie. W trakcie czytania zagłębiamy się razem z bohaterami w kosmiczną przestrzeń i docieramy do krańca galaktyki. W tym miejscu chciałam zaznaczyć, że spodziewałam się poznania istot, które będą inne, będą zwyczajnie kosmitami i będę chciała poznać całą ich historię, bo skoro nasza przeszłość może być ich przyszłością, to założyłam, że gdzieś tam faktycznie pojawią się inne formy życia. I faktycznie tam takie istoty są. Ekspedycja zostaje zaatakowana przez rasę złowrogą i przez to statek wymaga naprawy i lądowania. Tylko bohaterowie zaczynają tamtej cywilizacji (czy jak by ich nie nazwać) narzucać swoje racje. Po co? I czy to nie skończy się wojną?

     Musicie przeczytać sami całą historię i ją poznać na swój własny sposób. Ja jestem ogromnie zawiedziona, bo być może pomysł był i wykonanie nie jest złe, bo czyta się to dobrze, Autor ma przyjemny sposób opowiadania historii, ale... no właśnie, mam "ale" i to nie jedno.

     Przede wszystkim bohaterowie. Są jacyś tacy płascy. Dlaczego w ogóle mają tylko imiona i to też zaczerpnięte z mitologii? Po co cofamy się do przeszłości, po co narzucamy nowej cywilizacji swoje racje, wmawiamy im, że technologia to przyszłość? Oj, okropnie mnie ta książka irytowała i nadal po przeczytanie te emocje nie opadły. Możemy przedstawić swoje racje, ale żeby tak nachalnie?

     Poza tym, po co pchać swoje przekonania i troski odnośnie tego, co się dzieje z naszą planetą w książkę? To jak czytanie politycznych wywodów, serio. I kolejna mieszanka, postapokalipsa. Bo te istoty, które tam ludzie spotykają, w kosmosie, mają obrazować to, co się stanie z nami, bo tamta cywilizacja właśnie nie potrafiła zadbać o swoją planetę, nie dbała o nią, nie obchodziła ich i teraz mają problem. Za dużo gatunków i elementów w jednej książce. Dla mnie... no nie.

     I mój największy zarzut wobec Autora: traktuje czytelnika jak głupka, za przeproszeniem. Każdy element jest tłumaczony dosłownie, jak dziecku i miejscami po kilka razy. Wystarczy raz, serio. I myślę, że wielu czytelników będzie to mocno irytowało, niestety. Takie wywyższanie się, że ja wiem, ale oni na pewno nie więc będę im tłumaczyć do skutku. Denerwują mnie też dziwne sprzeczności w poglądach, które przypuszczam Autor przelał z własnej głowy do książki. Otóż niby niewolnictwo, niby trzeba się go pozbyć, ale już nauka dla dziewcząt jest passe? Oj, drogi Autorze, paskudnie. Ekologia, rozwój, technologia a tu takie zaściankowe poglądy?

     Jestem na nie. Miało być sci-fi, a zostało władowane w tę książkę tak wiele dziwnych poglądów, wiele gatunków, za dużo pomysłów, że aż nóż się w kieszeni otwiera. Nie sięgnę po kolejne powieści Pana Osłowskiego. I szczerze mówiąc, nie polecam, chyba że lubicie się zagłębić w gadki umoralniające i rzucających się bohaterów, bo oni wiedzą lepiej i narzucają swoje racje a pomiędzy tym wszystkim są zwykłymi szowinistami, ale przecież chcą dobrze. Masakra...

      Wydawnictwu Novae Res bardzo dziękuję za egzemplarz jednak mam ochotę nim rzucić przez okno! To niestety, najgorsza książka w tym gatunku, po jaką kiedykolwiek sięgnęłam. Naprawdę. A zbierałam się do napisania tej recenzji dość długo, bo po prostu się we mnie gotowało jak tylko o niej myślałam. Nie pytajcie jakie określenia leciały w jej kierunku podczas czytania i na ile razy rozkładałam sobie lekturę co by mi mózg nie eksplodował...



2 komentarze:

  1. Z tego co piszesz autor próbował ukryć swoje poglądy pod kołderką sci fi. To mi nie przeszkadza, jestem gotowa na polemikę. Za to nie lubie kiedy ktoś traktuje mnie jak glupka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie odnajduje się w tego typu książkach. 😊

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje