18 listopada

Obława


      Hej, hej! Jak to jest u Was jeśli chodzi o literaturę faktu? Czytacie czy może to nie są Wasze klimaty? Dajcie znać, a tymczasem zapraszam Was do przeczytania kilku słów o książce ze zdjęcia!     

     Zadałam Wam pytanie już na początku, na które sama odpowiadam, że literaturę faktu uwielbiam, ale od niedawna iw zasadzie najchętniej czytam tę o mordercach. Seryjnych, dla jasności. Stąd przyszła mi chęć na "Obławę", którą Wydawnictwo Zysk i S-ka mi zaproponowało do przeczytania no i zrecenzowania, abyście wiedzieli, czy jest warta uwagi. A czy jest? Zaraz Wam podpowiem.

    Zacznijmy od tego, o czym ta książka jest, co znajdziecie w treści. Levie Bellfield i to jeden z najbardziej znanych i osławionych seryjnych morderców. Zabijał kobiety w bardzo brutalny sposób i co ciekawe, śledczy mieli ogromny problem nawet ze znalezieniem ciał. Na szczęście znalazła się osoba, która tę sprawę rozwiązała, mimo iż wydawała się beznadziejna i niemożliwa do rozwikłania.

     Colin Sutton, bo tak nazywa się człowiek, który doprowadził mordercę przed sąd jest osobą, dla której ta sprawa była nie tylko ważna ze względu na kolejne zabijane kobiety, ale także dlatego, że poszlak było niewiele. W zasadzie stała się dla niego wręcz... inspirująca.

     No dobrze, ale czy ta książka jest ciekawa? Tak. Jest napisana dość prostym, zrozumiałym językiem, a jednocześnie jest fascynująca. W środku czytelnik znajduje nie tylko informacje o mordercy, ale także smaczki dla każdego miłośnika kryminałów, bo są zamieszczone w niej procedury policyjne i także opisany został moment, kiedy mężczyznę złapano. A był agresywny i nieprzewidywalny. Jednak śledczy chcieli go złapać, zanim znów komuś stanie się krzywda...

      Osobiście chętnie zagłębiam się w takie sprawy i dodatkowo, kiedy okazało się, że Sutton jest porządnym facetem, który miał zostać prawnikiem, a jednak łapie morderców, to już w ogóle zapałałam do niego ogromną sympatią. Co innego człowiek, którego zdjęcie widzicie na okładce. Myślę, że to nie na niego powinniśmy patrzeć, a właśnie na śledczego, na ofiary, które były niewinne, a zdjęcia samego mordercy mogłyby się znaleźć wewnątrz książki.

     Czy polecam? Tak. To jedna z tych książek, które są oparte na faktach, a więc i bardziej łapią za serce i gardło. Napisana do tego tak ciekawie, że ciężko się od niej oderwać. Dlatego ode mnie 7/10 ostatecznie gwiazdek :)

     Wydawnictwu Zysk i S-ka dziękuję za egzemplarz!



2 komentarze:

  1. Lubię literaturę faktu i bardzo jestem ciekawa tej pozycji. Seryjni zbrodniarze na swój sposób mnie fascynują. Ich psychika, to jak myślą, czują, motywy... Co ich popycha do zbrodni?

    OdpowiedzUsuń
  2. Cenię sobie literaturę faktu i ten tytuł chętnie poznam. 😊

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje