01 grudnia

Zabójcza gra


      Hej, hej! Sięgacie czasami po książki wydawnictwa Editio Red? Ja z ogromną chęcią, zwłaszcza że są naprawdę ciekawe. A jak tym razem było? Chodźcie dalej, opowiem!     


     Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak kontrowersyjnie w tej chwili brzmi tekst umieszczony na okładce "Ponad 1,7 mln odsłon na wattpadzie!". Z jednej strony to przecież dobrze, ale z drugiej... no właśnie. Większość "książek", które na tej platformie się pojawiają i mają takie zasięgi nigdy nie powinno być wydane. Dlaczego? Z prostego powodu, tak samo jak 15 lat temu pojawiały się setki funfiction o Harrym Potterze, tak teraz są to często niedojrzałe opowiastki z ogromną dozą erotyzmu, które przyciągają nastolatki, ale żeby miały jakąś wartość, to już niekoniecznie. To niestety wychodzi już po wydaniu takiego tekstu, kiedy trafia do szerszego grona czytelników. Natomiast, tak szczerze, to nie zawsze tak jest. Jest mnóstwo wartościowych tekstów, które nie lecą na odsłonach, a są wydawane. Wiemy, czym rynek wydawniczy się karmi. Sprzedażą. I taka książka, jak "Zabójcza gra" będzie się sprzedawać, ale czy jest warta uwagi?

     Podczas poznawania tej historii poznajemy Nave. Dziewczynę, która żyje w szczęśliwym związku, pracuje i generalnie wszystko się jakoś układa. Do czasu... nakrywa ona swojego chłopaka ze swoją najlepszą przyjaciółką w łóżku. Na szczęście jest na tyle rozważna, by oboje od razu wyrzucić ze swojego życia. Niestety, jej były okazuje się zwykłym damskim bokserem i ją uderza. To nie koniec przygód.

    Nave spotyka na swojej drodze mordercę. Nie jest jego celem, ale znajduje się w bardzo niewłaściwym czasie, w niewłaściwym miejscu. Mężczyzna jej nie zabija, ale wpływ, jaki na niej wywiera, wrażenie, są ogromne. Pomyślcie, że facet ma fioletowe oczy! Może być ciekawie? Może, ale może też zalecieć kiczem.

     Jak się rozwinie sytuacja z byłym Nave? A jak to potoczy się z nowo poznanym zabójcą? Cóż może z tego wyjść? To już musicie doczytać sami!

     Zacznę od bohaterów jeśli chodzi o moje osobiste wrażenia. Główną bohaterkę polubiłam od razu. Zrobiło mi się jej szkoda, ale postąpiła jak należy, nie wróciła do gnojka, który okazał się brutalnym frajerem i kopnęła jego i swoją byłą najlepszą przyjaciółkę w tyłek. Bardzo słusznie. Rozpadło się jej życie, ale jakoś powolutku próbowała wybrnąć, iść dalej. Czy jej wyszło, to niestety, nie zdradzę Wam. Reszta bohaterów to, jak dla mnie, mieszanka irytujących typów, którzy się przewijają w życiu Nave. Ale któż z nas takich nie zna i nie próbuje się od nich trzymać z daleka, prawda?

    Cała akcja ma dość szybkie tempo, co dla mnie jest zaletą, bo nie zaczyna mi się gdzieś w trakcie nudzić, a kiedy tak się dzieje sięgam po inną książkę i zdarza mi się o danej zapomnieć. Tę przeczytałam na raz. Na dwa wieczory i nie żałuję. Choć nie jest to historia najwyższych lotów i gdybym ją miała komuś polecić, to nastolatkom, to mimo wszystko jest napisana tak, że szybko i przyjemnie się ją czyta.

     Podsumowując, jak dla mnie 6,5/10 gwiazdek. Mogło być lepiej, ale też nie oczekiwałam fajerwerków, a niezobowiązującej, czytelniczej przygody. I taką właśnie dostałam. Czy sięgnę po kolejne książki autorki? Tak, dla odskoczni od cięższych lektur, z chęcią!

     Wydawnictwu Editio Red bardzo dziękuję za egzemplarz!



2 komentarze:

  1. To nie jest książka dla mnie. ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie miałam do czynienia z książkami tego wydawnictwa. Głownie dlatego, że nie przepadam za romansami i literaturą erotyczną. Co zaś do wattpadowych publikacji, to zauważyłam, że dużo ostatnio wychodzi książek, których kariera zaczęła się właśnie tam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje