29 lipca

Dotyk smierci

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Dolnośląskiego, zapraszam dalej!     


     Lubicie długie serie? Dla mnie te kryminalne, czy fantastyka, a nawet sci-fi są strzałem w dziesiątkę (ba, ostatnio łyknęłam dwudziesty tom Chyłki!), ale na przykład sagi rodzinne już niekoniecznie i zdecydowanie bardzo rzadko w ogóle po nie sięgam.

     "Dotyk śmierci" to już dwunasty tom serii z Josie Quinn i trzeba przyznać, że jest to seria kryminalna, po którą sięga wielu czytelników. A czy trzeba czytać w odpowiedniej kolejności? I tak, i nie. Co prawda wydarzenia są ze sobą ściśle powiązane, ale autorka zgrabnie wprowadza czytelników w historię Quinn. Problem polega na tym, że jak zacznie się od tej części, to wszystkie poprzednie już nie będą tak zaskakujące, bo jednak dzieje się bardzo dużo w życiu głównej bohaterki.

     No właśnie, bo zaczynamy tutaj klasycznie, od trupa. Ale zwłoki znalezione na cmentarzu sugerują, że nie jest to sprawa łatwa, a do tego prawdopodobnie powiązana z wypadkiem autobusu pełnego dzieci. I choć Josie dopiero wraca do pracy po własnych traumatycznych przeżyciach i po miesiącach zawieszenia, to może się okazać, że będzie to gwóźdź do trumny. Czy udźwignie ten ciężar żałoby?

      Klasycznie, jak to u Regan, prowadzenie śledztwa nastawione jest na ludzi, ich uczucia, konwersacje, a przy tym pokazuje, że sprawa może Josie przerosnąć poprzez nadmiar emocji. Ale oprócz zawiłej fabularnie sprawy kryminalnej mamy tutaj też bardzo mocno rozwinięty wątek psychologiczny i to właśnie Quinn jest w jego samiutkim środku.

     Autorka skupiła się bardzo mocno na emocjach buzujących w Josie, którą do tej pory pokazywała jako silną, zdeterminowaną, a teraz bardzo skrzywdzoną przez życie i nie widzącą perspektyw na jakiekolwiek szczęście czy w ogóle normalne funkcjonowanie. Nic dziwnego, strata bliskiej osoby potrafi zmiażdżyć człowieka. Przez całą książkę naprawdę nie da się jej nie współczuć i pewnie gro wrażliwszych czytelników nawet uroni łzę, ale nie przytłoczyło to fabuły, a to dla mnie najważniejsze.

     Zagadka kryminalna jak zwykle zawiła, z twistami, pokręcona i ciężko się domyślić czegokolwiek, za co ogromny plus. A czy Josie się podniesie, czy Regan pójdzie w kierunku przekształcenia jej nieco w klasycznego śledczego z własnymi traumami, a nawet wpadającego w używki, czy to udźwignie? Tego się, mam nadzieję, jeszcze dowiemy.

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje