04 maja

Believe...Czyli American Gods.

Kilka dni temu mogliśmy cieszyć się pierwszym, premierowym odcinkiem nowego serialu pod tytułem American Gods.
Jest dobrze! :)



Historia oparta jest o książkę Neil'a Gaiman'a i jeśli chodzi o pierwszy odcinek, nie odbiega od książki niemal wcale.
Czy czytałam? Nie. Ale po obejrzeniu pierwszych pięciu minut miałam ochotę sięgnąć od razu po wersję papierową. Zrobiłam to po obejrzeniu całego odcinka i myślę, że jedno i drugie jest warte uwagi.
Postanowiłam jednak przeczytać oryginał już po zakończeniu pierwszego sezonu produkcji ze względu na spoilery, które pojawią się, w którą stronę bym nie poszła. Do książki jednak wrócę na pewno bo są to moje klimaty w 100%.

Oglądając pierwszy odcinek American Gods człowiek ma wrażenie, że ktoś mu pierze mózg. Nie wiadomo o co chodzi, co się dzieje i w zasadzie, co autor miał na myśli. Dlatego warto chociaż przeczytać opis książki, żeby wiedzieć w jaki świat wskakujemy.

Wchodząc już w kleszcze serialu, które zaciskają się na oglądającym niemal od razu, zaskakująco mocno, godzina (a tyle trwa pierwszy odcinek) ucieka baaaardzo szybko :)
Już od początku szczęka opada tak bardzo, że uderza z hukiem o podłogę.

Dlaczego? Ta scena jest genialna.

Jednak nie do końca wiadomo skąd pomysł na to, żeby wrzucić tylko jeden wątek historyczny i czemu to w zasadzie służy. Pewnie okaże się w kolejnych odcinkach.

Następnie przeskakujemy do więzienia i naszego głównego bohatera. Aktor został dobrany idealnie pod opis z książki.
Jego życie wali się i pali wręcz mu w rękach. Z jednej strony wychodzi z więzienia, z drugiej...no właśnie, nie spojlerujmy :) Ale jak to było powiedziane w serialu "Klasyczna zła i dobra wiadomość".

 Tu kończy się cały realizm. Wchodzimy w świat sci-fi i jest on absolutnie cudowny. Pod każdym względem. Od scen w barze, przez technoboy'a.

Generalnie, aktorów wybrano idealnie. Co ciekawe, Nicolas Cage odrzucił jedną z głównych ról, Pana Wednesday'a! Aczkolwiek, żadna strata, McShane pasuje o wiele lepiej.

Żeby Was zachęcić, dołożę informację, że na chwilę obecną na wielu portalach serial nie schodzi poniżej średniej ocen 8/10.
Moja ocena to 10/10 na chwilę obecną. Zobaczymy jak będzie dalej :)


So....
ENJOY. And thank you, Amazon.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje