Splątani

10 sierpnia

Splątani



     Hej, hej! Dzisiaj o książce od wydawnictwa Videograf słów kilka, więc zapraszam dalej!     

Final girls. Ostatnie ocalałe

09 sierpnia

Final girls. Ostatnie ocalałe


      Hej, hej! Dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce od Wydawnictwa Zysk i S-ka, zapraszam dalej!     

Jak kochać zwierzęta

01 sierpnia

Jak kochać zwierzęta


      Hej, hej! Dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce od Wydawnictwa Rebis, zapraszam dalej!     

Znikające dziewczyny

01 sierpnia

Znikające dziewczyny


      Hej, hej, dzisiaj mam kilka słów o jednej z nowości od Wydawnictwa Dolnośląskiego, zapraszam dalej!    

Trzeci głos

14 czerwca

Trzeci głos


      Hej, hej! Dzisiaj przychodzę do Was z książką od Wydawnictwa Sonia Draga, zapraszam dalej!     

Ukryci [PRZEDPREMIEROWO]

13 czerwca

Ukryci [PRZEDPREMIEROWO]

 


     Hej, hej! Dzisiaj przedpremierowo mam dla Was kilka słów o nowej książce Marka Stelara, zapraszam dalej!     

Zielone światła

25 maja

Zielone światła


      

     Uwielbiam kryminały w postaci książek, jak i seriali czy filmów. Takie mieszanki typu thriller z kryminałem również, ale często czytam także reportaże, biografie, autobiografie. Zwłaszcza osób, które gdzieś tam mnie ciekawią i chciałabym o nich wiedzieć coś więcej. Jedną z takich osób jest Matthew McConaughey, którego jako aktora lubię i nie lubię jednocześnie. Dlaczego? Jego role są przeróżne i w niektórych filmach wręcz go uwielbiam, a w niektórych nie mogę na niego patrzeć. Dlatego, gdy pojawiła się jego autobiografia, bardzo chciałam ją przeczytać.

     Matthew okazał się człowiekiem jak każdy z nas i opowiedział swoją historię niezwykle ciekawie. Dla mnie, osobiście, to jedna z lepszych autobiografii, bez wywyższania się, bez podsycania własnego ego, a takie dla mnie w większości się właśnie tego typu książki. Co innego biografia, co innego autobiografia. Megalomania potrafi być na porządku dziennym, ale nie w przypadku tego aktora.

     Fantastyczny człowiek, którego autograf chciałabym mieć w tej książce, a która będzie miała specjalne miejsce na mojej półce.

Czarna walizka. Dalej niż daleko.

20 maja

Czarna walizka. Dalej niż daleko.


 

Czasami jest tak, że po książki niektórych autorów sięgamy kiedy mają oni już na swoim koncie kilka wydanych świetnych powieści, często różnorodnych, a jednak dopiero gdy wydają coś w naszym ulubionym gatunku, z chęcią je sprawdzamy i albo stwierdzamy, że to jest właśnie to, albo nie. Tak zrobiłam właśnie z „Czarną walizką” Katarzyny Ryrych. Kiedy w moje ręce wpadł pierwszy tom, z ciekawości sprawdziłam czy to przypadkiem nie jest debiut i jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam całe mnóstwo książeczek dziecięcych przypisanych do nazwiska autorki! To zupełnie nie moje klimaty i dlatego też pewnie wcześniej nie widziałam nic, co by mnie zainteresowało, aż do momentu, gdy zobaczyłam serię „Czarna walizka”.

O czym w takim razie ona jest i czy warto sięgnąć? Bo przypominam, tym razem opowiadam o tomie numer dwa, a w przygotowaniu jest i trzeci! Jest to saga rodzinna, więc, jak się domyślacie, najlepiej jest czytać w kolejności jaka zostaje nam narzucona, bo później można już coś wiedzieć, a po co sobie psuć zabawę?

No dobrze, druga część jest kontynuacją, to już wiecie, ale o czym ona opowiada? Autorka zabiera nas, razem z głównymi bohaterami do Krakowa. Kim są w takim razie ci bohaterowie? Mikołaj i Ewelina, którzy są parą nie mają lekko. Opiekują się Marią, która została zamknięta w ośrodku dla obłąkanych, a jak na czasy, gdy jeszcze nadciąga wielkimi krokami wojna… no cóż, łatwo nie jest. Szczęście lub nieszczęście w tym wszystkim, że w dziwnych okolicznościach kobieta umiera. Dla Mikołaja to szczęście, choć cieszyć się nie powinien, ale chce on poślubić Ewelinę, więc to dla niego moment zbawienny. Niestety, wojna powoduje, że muszą uciekać do Nowego Jorku. Czy im się to uda?

Powiem tak. Dla mnie na plus są czasy wojny, uwielbiam o nich czytać, zwłaszcza, gdy autorzy wkładają w powieść serce i również różne ciekawostki. Co zabawne, nie przepadam za sagami rodzinnymi, ale szczerze mówiąc tej serii taką bym nie nazwała. To obyczajówki, pełną gębą, ale kurczę, krzywdzące jest nazywanie ich sagą. Wiele osób od razu takie odkłada z powrotem na półkę w księgarni, bo kojarzą się ze starą literaturą na kształt tasiemców typu „Moda na sukces”. Dlatego myślę, że lepiej byłoby mówić tu o serii obyczajowej, bo taką właśnie jest.

A sama akcja jest bardzo dynamiczna, dzieje się dużo, czyta się w napięciu i martwi o bohaterów, którzy także są stworzeni świetnie. Każde ma swoje problemy, rozterki, a czytając opis książki pierwsze co przyszło mi do głowy, to że znajdę w środku i wątek kryminalny! Zaczynają krążyć pytania czy to nie Mikołaj pozbył się problemu, a może tak byłoby łatwiej uciekać, a może na tamte czasy osoba w psychiatry to jednak był wielki problem. Mnóstwo pytań!

I tutaj zrobię pauzę, bo autorka na koniec zostawia z niedosytem! Jak ja czekam na trzeci tom, to sobie nawet nie wyobrażacie… tyle niedomkniętych wątków, tyle pytań i niewiele odpowiedzi. Myślę, że to jedna z ciekawszych obyczajówek jakie czytałam i nareszcie taka, która nie jest infantylna. Zatem polecam, bo naprawdę warto sprawdzić, ale od razu oba tomy! Poprzedni także jest świetny.

 

Ostatnie polowanie

16 maja

Ostatnie polowanie

 


     Hej, hej! Mam dzisiaj dla Was kilka słów o książce spod skrzydeł Wydawnictwa Sonia Draga. Zapraszam dalej!     

Empatajzer

09 maja

Empatajzer


      Book Morning, dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce od Wydawnictwa Zysk i S-ka, zapraszam dalej!     

Copyright © 2019 Wystukane recenzje