15 września

Srebrne skrzydła [PRZEDPREMIEROWO]

 

 

     Dosłownie za chwilkę, bo już jutro, premierę będzie miała kolejna książka spod pióra Camilli Lackberg. Upolowaliście ją już, czy jeszcze się zastanawiacie? Zaraz Wam podpowiem czy warto ją kupić i przeczytać!

      Do tej autorki podchodzę bardzo ostrożnie. Nie do końca przypadły mi jej kryminały do gustu, mimo że wszyscy dookoła się nią zachwycali. Postanowiłam dać jednak jeszcze jedną szansę i spróbować podobno jednych z najlepszych szwedzkich kryminałów.

     "Srebrne skrzydła" to drugi tom najnowszej serii Camilli Lackberg. Po pierwszy sięgnęłam, nie ukrywam i zadowolona nie byłam. Muszę w końcu się zebrać i napisać Wam o niej więcej, ale dzisiaj o tej drugiej, która okazała się... no właśnie, myślicie, że lepsza?

     Przede wszystkim musicie wiedzieć, że jest to ścisła kontynuacja i być może bez znajomości "Złotej klatki" się obejdzie, ale jednak polecałabym czytać w odpowiedniej kolejności. W drugiej części wracamy do głównej bohaterki, Faye. Kobieta ucieka ze Sztokholmu, gdzie wcześniej miała ogromny problem z mężem. Ten teraz siedzi w więzieniu więc Faye próbuje zacząć funkcjonować za granicą. Niestety, jej spokój znów zostaje zaburzony. 

     Okazuje się, że na firmę kosmetyczną Revenge, której właścicielką jest Faye czyha człowiek, który chce ją przejąć. W ten oto sposób kobieta wraca do Sztokholmu by ratować firmę, siebie i swoich najbliższych. Zaczyna się robić dość nieprzyjemnie mimo, iż nasza główna bohaterka myślała, że to, co najgorsze ma już dawno za sobą.

     Powiem tak: spodziewałam się kryminału, a ponownie w tej serii okazało się, że jest to thriller obyczajowy. Tak, jak w pierwszej części mnie irytowała główna bohaterka, tak w tej nieco przystopowała i mimo wszystko zaczęłam jej współczuć i przeżywać całą akcję razem z nią. Za to plusik, bo wczuć się w książkę tak, żeby poczuć się jak by się stało obok bohatera, to już naprawdę sukces. 

     Jednak mam i pewne "ale". Ponownie powieść jest dość przewidywalna i mimo, że czyta się dość dobrze, to jednak na koniec można śmiało powiedzieć: a nie mówiłam, że tak będzie? Tak można określić tą historię. Jednak wiem, że fani Camilli będą zachwyceni. Mnie nie do końca przypadła do gustu i ta książka, ale już jest jakiś progres, jest o wiele lepiej i z chęcią sięgnę po kolejną część (a myślę, że taka będzie patrząc na to, jak się skończyły "Srebrne skrzydła") :)

     Podsumowując, nie jest i pewnie nie będzie nigdy to jedna z moich ulubionych pisarek, ale mimo wszystko jeszcze spróbuję się z nią zaprzyjaźnić. Ten thriller jest nie do końca udany, ale też nie jest zły i tu jest problem, bo sama nie wiem co o tej książce właściwie myśleć. Dlatego ostrzę pazurki na kolejny tom. Zobaczymy czy będzie jeszcze ciekawszy!

     Wydawnictwu Czarna Owca dziękuję za egzemplarz. Muszę przyznać, że okładka robi wrażenie, przyciąga wzrok i ma się ochotę rzucić wszystko i zacząć czytać. Poza tym, nie uświadczyłam błędów (lub ich nie zauważyłam) i to również na plus!





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje