22 grudnia

Powiem tylko raz

 

     Book Morning! Czytacie powieści Lisy Gardner? Ja z chęcią i tym razem złapałam za "Powiem tylko raz".     

     Dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros miałam okazję przeczytać książkę, którą widzicie na zdjęciu. To już dziesiąty tom cyklu z detektywem D.D. Warrenem więc to doskonały moment, aby ocenić czy seria w międzyczasie stała się nudna, przeciągana, czy nadal jest świetna. 

     Cofamy się o szesnaście lat wtecz kiedy to Evie zabija poprzez zastrzelenie swojego ojca. Wtedy twierdzi, że to był przypadek, ale kiedy w czasie obecnym okazuje się, że taki przypadek przydarzył się jej po raz kolejny, tylko tym razem z mężem... cóż, wiadomo, że wygląda to dziwnie. Okazuje się, że mężczyzna mógł również nie być bez winy. Podczas gdy jego zdjęcie pojawia się w gazetach, kobieta o imieniu Flora kojarzy jego twarz z oprawcą i to nie byle jakim. Mężczyzn miał należeć do grupy gwałcicieli i morderców, którzy przyczynili się do tego, że jej życie zostało zniszczone, a sześciu innych kobiet nawet nie wiadomo czy jeszcze się tli.

      Ogólnie rzecz biorąc, ta książka jest thrillerem psychologicznym i taką też informację znajdziecie na okładce, ale powiedziałabym, że jest w niej dość przyjemna dawka kryminału, co tylko dodaje jej smaczku.

     To już kolejny tom, więc jeśli chodzi o bohaterów, to zwyczajnie wiedziałam, czego się spodziewać. Choć, jak to u Gardner już jest, nic nie jet oczywiste. Wszystko jest mocno zagmatwane i zastanawiałam się również skąd pomysł na pakowanie amatorów do śledztwa? Może to wpłynąć na sprawę bardzo mocno, bo jednak jeśli jest poważna, to lepiej, kiedy biorą się za nią profesjonaliści z doświadczeniem. Jednak to taki maleńki przytyk, ale nie jestem pewna, czy aby na pewno nie był to celowy zabieg. Być może autorka specjalnie chciała czytelnikiem jeszcze mocniej zakręcić, odwrócić uwagę od innych wątków, aby rozproszyć uwagę i móc jeszcze jednego twista zrobić na koniec. Bo powiem Wam, że ja się zastanawiałam przez cały czas czy to Evie jest ofiarą, mordercą, a może kimś jeszcze innym. I czy aby przypadkowe strzelanie do ludzi jest przypadkiem.

     No i tutaj stawiamy pytanie: czy książka jest warta uwagi? Nawet bardzo. Choć powiem szczerze, że jednak znając całą serię czyta się z większym zrozumieniem również detektyw, bo akurat konkretna sprawa, którą się zajmuje to już wątek, który jest niesamowicie ciekawym pomysłem i myślę, że to jeden z lepszych, jakie w tym roku miałam okazję poznać. Kiedyś z Gardner było mi niekoniecznie po drodze, ale później chyba dojrzałam do tego ciężkiego, mocnego, a zarazem niespiesznego klimatu. Także tak, polecam! Każdy fan gatunku będzie zachwycony, a pod gatunkiem mam na myśli thriller, thriller psychologiczny, kryminał, a także sensację. Łapcie ją w ciemno!

     Wydawnictwu Albatros bardzo dziękuję za możliwość przeczytania tej książki! To była uczta czytelnicza na ładnych parę godzin!

    



1 komentarz:

Copyright © 2019 Wystukane recenzje