03 października

Nocny dyżur


      Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Domu Wydawniczego Rebis, zapraszam dalej!     


     Bardzo często sięgam po thrillery medyczne, a jak to jest u Was? Robin Cook, Alex Kava, Tess Gerritsen to u mnie nazwiska wręcz pewniaki, po które zawsze sięgam nawet jeśli trafiają się i słabsze pozycje w ich seriach. I w ten właśnie sposób zagościła u mnie świeżynka od Domu Wydawniczego Rebis, czyli "Nocny dyżur".

     Robin Cook ma w swoim dorobku ponad czterdzieści wydanych książek, a jego twórczość zna przynajmniej ze słyszenia pewnie większość czytelników. Nawet jeśli nigdy nie czytali jego powieści, to przypuszczam, że nazwisko przewinęło się niejednokrotnie. Osobiście miałam przerwę, ale chętnie wróciłam. Czy żałuję?

     Przede wszystkim "Nocny dyżur" to już trzynasty tom serii z cyklu o Laurie Montgomery i Jack'u Stapleton'ie. Uważam jednak, że od którego by się tej przygody nie zaczęło, będzie dobrze. 

     Tym razem dwójka głównych bohaterów musi zmierzyć się ze śmiercią wieloletniej przyjaciółki. Ciało kobiety zostaje znalezione w piwnicy szpitala. Jack postanawia zacząć śledztwo na własną rękę i gdy wyrusza na poszukiwanie śladów po śmierci Sue nagle wszystko obraca się na jego niekorzyść i zaczyna wyścig z mordercą. A ten nie dość, że jest inteligentny, to nie sprawia wrażenia zdrowego na umyśle... nie pomaga też fakt, że on i Laurie mają także problemy rodzinne. Wszystko się sypie na głowę, nic nie jest takie, jak się wydaje i być może tylko morderca wie, co będzie dalej.

     Cook mnie nie zawiódł i kolejny raz stworzył naprawdę świetny thriller medyczny, a jak na trzynasty tom serii, to nie mogę powiedzieć żeby robiło się nudno. Co prawda relacja między Laurie i Jack'iem to już trochę telenowela, ale rozumiem, że musimy nieco zagłębiać się też w ich życie prywatne. Mnie przestało ono napawać jakimikolwiek emocjami. Natomiast to, co dzieje się u nich zawodowo trzyma w napięciu i faktycznie z zapartym tchem czekałam na każdy kolejny krok bohaterów.

     To jedna z tych książek, po przeczytaniu której jeszcze długo się czuje pewnego rodzaju niepokój, czy wręcz dreszcze na plecach. Myślę, że to najlepsza rekomendacja dla dreszczowca.

     Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.



1 komentarz:

  1. Nie czytałam żadnej książki autora. Thrillerów medycznych też za dużo nie czytałam, ale to chyba dlatego, że po prostu nie za często rzucają mi się te tytuły w oczy, bo jako gatunek bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje