04 maja

Czarne morze

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Czarna Owca, zapraszam dalej!     


     Lubicie kryminały, w których sprawca podany jest na tacy już na samym początku? Dla mnie są one zawsze wyzwaniem do sprawdzenia, czy autorowi uda się zaskoczyć czymś czytelnika i chętnie po nie sięgam.

     Michał Śmielak to autor, którego karierę literacką śledziłam od jego początków, czyli od "Znachora", a jego książki wydawało Wydawnictwo Initium. I tak po drodze przeczytałam niemal wszystkie jego powieści. Z każdą kolejną było widać, że warsztat jest coraz lepszy, a budowanie gęstej, ciężkiej atmosfery wychodzi mu coraz lepiej. I gdy tylko "Czarne morze" pojawiło się w zapowiedziach Wydawnictwa Czarna Owca kryminalni fani niemal zaczęli podskakiwać z radości i niecierpliwości. Ja też. No, a czy było warto?

     Komisarz Paweł Hardy popełnił największy błąd w swojej karierze i niczym amator pozwolił uciec seryjnemu mordercy w trakcie wizji. Załamał się po tym, wpadł w alkoholizm i nie było widoków na polepszenie sytuacji albo złapanie zwyrodnialca. Praca poszła w odstawkę. Minął jednak rok i na horyzoncie pojawiły się brutalne zbrodnie. Morderstwa kobiet bardzo przypominające te wykonywane przez Bestię, której pozwolił nawiać. Czyżby to był sposób na odkupienie win? Czy w ogóle można o czymś takim zapomnieć? A co z kolejnymi kobietami, które straciły życie? I to w bardzo brutalny sposób...

     Znamy mordercę, jego modus operandi, jego nazwisko i twarz tylko po to by przekonać się kolejny raz, że tacy, jak on, nie potrafią pozostać w cieniu i się ukrywać. Oni muszą podbudowywać swoje ego więc prędzej czy później wpadają. I tutaj też by się można czegoś podobnego spodziewać, ale nie do końca to jest clue historii, bo morderca bawi się z komisarzem, chce mu sprawić ból i uderza w jego przeszłość.

     Śmielak potrafi zbudować historię, która na pierwszy rzut oka wydawać się może przewidywalna i oczywista by zaraz potem pokazać czytelnikowi jak łatwo można nim manipulować. Momentów zaskoczenia jest całkiem sporo i jest gęsto. Dosłownie atmosferę można kroić. I to powoduje, że oderwać się od książki nie da.

    Nie dajcie się też zwieść opisowi jakoby nasz komisarz miał być kolejnym niepokornym, uciekającym w alkohol geniuszem. To nie tutaj. To postać specyficzna, momentami można się zdziwić w jaki sposób funkcjonuje jego umysł. Czy jest w stanie zmierzyć się z poczuciem winy?

     Świetna historia, inna niż typowy, klasyczny kryminał, a jednak wpadamy w pościg za mordercą i za demonami Hardego.

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje