01 grudnia

Czytniki vs. ksiązka papierowa


Po pierwsze, straszliwie przepraszam za nieobecność. Nieoczekiwanie zaczęła mi się sesja w grudniu zamiast w styczniu. W życiu bym się nie spodziewała, że tak się pospieszą. Ale, ponieważ wtorki mam wolne, witam się dzisiaj z jakże wielkim dylematem. A mianowicie: czytnik czy książka w wersji papierowej?



Osobiście wolę książki papierowe. Ich ogromnym plusem jest zapach, wygląd a także wizja własnej biblioteczki. Biblioteczki wypełnionej ulubionymi tytułami.
Minusy też są. Jak wszyscy wiemy, waga, rozmiar każdego mniejszego czy większego tomu. I o ile nie jest wielkim problemem mieć w torebce zawsze jedną, 300-500 stronicową książkę, tak już targać tomiska po 800 stron i więcej? No nie, masakra.

Z drugiej strony mamy czytniki. Wiadomo, lekkie przede wszystkim. Możemy mieć książki przy sobie zawsze i to nie jedną a setki. Wersje e-book'owe są też tańsze ale w zasadzie, biorąc pod uwagę możliwość wypożyczenia książek z biblioteki to tak na prawdę czy z czytnikiem nie wychodzimy gorzej jeśli chodzi o grubość portfela?

Tak czy inaczej, osobiście w tej chwili nawet nie rozważam czytnika. Wolę wskoczyć do antykwariatu czy biblioteki niż biegać z czytnikiem. Dodatkowo uwielbiam po prostu patrzeć na swoją kolekcję książek. Mogę mieć ich niewiele ale wiem, że są moje, że moich ulubionych autorów.

Btw. nie bez powodu powyżej widzicie książki tylko Alex Kavy. Jestem jej wielką fanką i moim największym argumentem przeciwko czytnikom jest to, że na czytniku nie napisze mi autografu ;)
A jaką wielką przyjemnością jest zaglądać do przeczytanej już po kilka razy książki i widzieć autograf albo (co lepsze!!!) dedykację? Ach...właśnie. Czytnik nam tego nigdy nie zapewni.

Jak to jest u Was?
Prowadzicie tą cudowną wojnę czytniki vs. papier?
A może korzystacie z jednego i drugiego?


P.S.: Mamy grudzień!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje