22 listopada

Uniesienie


               Nadal nabijam się z opisów oraz niesłusznego przypisania powyższego tytułu do gatunku horror :) Powiedziałabym nawet, że jest to grube niedopowiedzenie i klasyfikowanie książki tylko i wyłącznie po nazwisku autora. Lekka komedia, bo osoby, które dbają o to żebyśmy kupowali pozycje będące w gatunkach, które lubimy, powinny się starać tak, aby było to robione rzetelnie.
            
               Jako fani Stephen'a King'a znamy oczywiście Castle Rock i wiemy doskonale, że w tym mieście dzieją się różne dziwne rzeczy a sam Mistrz wyjątkowo sobie je upatrzył. Jednak tutaj mamy wzruszającą powieść, którą czyta się szybko a z każdą stroną serducho oblewa się nam miodem. Owszem, główny bohater nie ma kolorowo ale jakże pięknie potrafi sobie radzić z sytuacją.
           
               Natomiast opisy, jak na przykład reklamujący książkę na www.lubimyczytać.pl:

"Tajemnicza przypadłość i zwykły człowiek, który w upiornym miasteczku Castle Rock wywoła rewolucję."

               No ludzie... litości. Owszem, przypadłość tajemnicza. Owszem, rewolucja, ale tak na prawdę i bez tej przypadłości by ją wywołał (nie chwalił się wszem i wobec tym, co się z nim dzieje) i upiorne miasteczko. To kto mi wyjaśni, co w tym miasteczku, w tej powieści było upiornego? Bo chyba komuś się lektury pomyliły... ;)

              Sama książka warta przeczytania ale nie w kategoriach strachu a raczej jako mimo wszystko podnosząca na duchu opowieść o ludziach i ich (nie)zwykłym życiu w małym miasteczku.

             Osobiście wciągnęłam w jeden wieczór i polecam i fanom King'a i tym, którzy do tej pory nie sięgali po jego twórczość lub była dla nich "za ciężka". Tu się każdy z Was uśmiechnie, uroni łezkę i sam tytuł będzie się już mu kojarzył z czymś niezwykle cudownym choć bolesnym.

             Moja ocena 9/10.
             Mistrzu, dałeś radę!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje