29 kwietnia

Po dobrej stronie












"Po dobrej stronie" skusiła mnie okładką. A po przeczytanie opisu przepadłam i niecierpliwie czekałam na premierę, po czym pochłonęłam ją z ogromna przyjemnością.

Dla mnie to odskocznia od krwawych kryminałów i thrillerów, ale jakże cudowna. Cała akcja toczy się wokół rannej weteranki zmagającej się (jak wielu żołnierzy) ze stresem pourazowym.
Wszystko spowodowane jest atakiem w Iraku.

Dziewczyna do tej pory była uparta, zawzięta, dążyła do upragnionego celu i była wspaniałym żołnierzem. Niestety w jej życiu posypało się wszystko nie tylko za sprawą wybuchu ale także tego, że traciła ludzi.

Kiedy LeAnne stoi na krawędzi wytrzymałości nagle zjawia się pies. I czy to mniej, czy bardziej oczywiste, ratuje ją. Kobieta, która do tej pory nie przepadała za tymi zwierzakami widzi w niej bratnią duszę. Początki nie są łatwe, bo jakże jeśli się nie potrafią ze sobą porozumieć, ale ostatecznie... no właśnie, nie będę tu streszczać fabuły.

Uwielbiam historie, których bohaterami są zwierzęta i tutaj taka dostałam. Co mnie zaskoczyło, nie jest to łzawa opowiastka o przyjaźni i miłości do psa. To mnie urzekło najbardziej. Ba! Uśmiechnęłam się nie raz podczas czytania a kończąc książkę miałam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.

Temat jest bardzo aktualny, zamachy, wybuchy, urwane kończyny. Jest to straszne i okropne, ale musimy mieć świadomość, że ludzie, którzy się poświęcają w walce wykazują się nie tylko odwagą, ale także ryzykują swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Często później nie potrafią się już otrząsnąć.
Mnóstwo psów towarzyszy w akcjach wojskowych i je też należy docenić, bo są ogromnym wsparciem dla ludzi.

U mnie książka ląduje na półce ulubione, jest absolutnie genialna i cudowna.
Myślę, że każdy ją powinien przeczytać. I starszy i młodszy czytelnik.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje