25 czerwca

Dziewczęta z Auschwitz


 
     Hej, hej! "Dziewczęta z Auschwitz" to jedna z tych trudnych i ciężkich powieści, ale kiedy Wydawnictwo Muza wyszło z propozycją recenzji, nie mogłam odmówić!

     Sięgacie często po takie powieści? Ja przyznam się szczerze, że naprawdę raz na jakiś czas i jednak staram się unikać tak ciężkich lektur. Zdecydowanie wolę brutalne kryminały, a dla przerwy lekkie obyczajówki niż  tak smutne i przygnębiające opowieści.

     Zobaczcie opis wydawcy:
 
      "Przejmujące wspomnienia dwunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Książka jest efektem rozmów autorki z każdą z bohaterek.

Leokadia Rowińska do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży. Wspomina, jak okrutnie traktowane były kobiety oczekujące potomstwa. Ireneusz, bo takie imię nadała swojemu synkowi, stał się najmłodszą ofiarą Marszu Śmierci. Pochowała go w pudełku po makaronie.

Zofia Wareluk urodziła się w Auschwitz. Swoją smutną historię opowiada na podstawie wspomnień matki. Poród Zosi odbierała Stanisława Leszczyńska.

Urszula Koperska do obozu trafiła jako 8-letnie dziecko. Opowiada o głodzie, tęsknocie i strachu. Jej wspomnienia to historia każdego dziecka w Auschwitz. W baraku, w którym się znajdowała, więzień artysta, rysował dzieciom na ścianie obrazki, które przetrwały do dziś.

Wiesława Gołąbek w obozie przebywała prawie trzy lata. W tym samym baraku co ona znalazła się Seweryna Szmaglewska. Pisarka wspomina 16-letnią Wiesię w swojej książce Dymy nad Birkenau.

Walentyna Nikodem była w Auschwitz świadkiem wielu bestialskich poczynań esesmanek. To ona pod koniec wojny spotkała jedną z najokrutniejszych morderczyń i doprowadziła do jej egzekucji.

To tylko niektóre z historii, ale każda z nich zasługuje na pamięć."
 
     Jak dla mnie to książka, którą trzeba polecać, sprawiać na prezent każdemu czytelnikowi, bo jednak jak już przeczytaliście w opisie, każda taka historia zasługuje na pamięć. Zdaję sobie sprawę, że mnóstwo jest opowieści o Auschwitz, w które wplecione zostają historie, które się nigdy nie zdarzyły. To, fikcja literacka, ale mimo wszystko, warto po nie sięgać.

     Czy tak samo myślę o tej? Ta według mnie jest o wiele bardziej przygnębiająca i poruszająca każdą strunę w umyśle czytelnika. To jedna z tych, po których siada się z gorącą herbatą i zatapia we własnych przemyśleniach na jej temat. Zmusza do refleksji i to ogromnej, a także do wdzięczności, że przyszło nam żyć w tych, mimo wszystko, lepszych czasach.

     Zatem, czy polecam? Oczywiście! A Wydawnictwu Muza ogromnie dziękuję za egzemplarz!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje