27 listopada

Upiorne święta

 

     Hej, hej! To przyznać się, kto już zaczytuje się w świątecznych książkach! Ja w tym roku już po kilka sięgnęłam :)


     Te "świąteczne książki" to dla mnie nowość. Z reguły nie zwracałam na nie uwagi, ale w tym roku jest taki wysyp, że nie da się obok nich przejść obojętnie. No i do tego można poszperać w gatunkach więc jak dla mnie, to jest w czym wybierać. Od romansów, po horrory!

     I dziś o tej drugiej wspomnianej grupie książek, czyli o horrorach. "Upiorne święta" to zbiór opowiadań więc śmiało można czytać jedno, po czym odkładać na półkę i za jakiś czas wracać, by przeczytać kolejne opowiadanie.

     W tym przypadku zebrano krótkie formy od autorów, których ja znam i lubię ze względu na to, że czytam sporo kryminałów, thrillerów, a nawet i horrorów. Myślę, że tak jak mnie, sporą część czytelników skusi nazwisko Mastertona na okładce. Wszak to jeden z najbardziej znanych pisarzy w tym gatunku.

     Takie zbiory mają jedną dość dużą wadę. Otóż, ciężko ocenić jako całość. Przecież poziom opowiadań może być różny, a też gusta czytelnicze się od siebie różnią i może się okazać, że spodoba się dosłownie jedno na dziesięć? Tak też może, niestety, być.

    Tym razem dla mnie wśród tych dziesięciu tekstów dobre okazały się dwa, całkiem niezłe trzy, a pozostałe bym po prostu pominęła. Artur Urbanowicz sprawił, że z ogromną chęcią brnęłam przez kolejne opowiadania, bo to jego przeczytałam jako pierwsze i okazało się świetne. I zaczął się problem pod tytułem "za mało, za krótko".

     Drugie, które przypadło mi do gustu opowiadanie, to tekst Ćwieka. Jak się raz lubimy, raz nie, bo jakoś tak jego książki na zmianę trafiają w mój gust i nie trafiają, tak tutaj mogę śmiało powiedzieć, że czytałam z ogromną przyjemnością.

    I w sumie z tych cudownych, to te dwa opowiadania. Cała reszta jak dla mnie znośna, choć nie powiedziałabym, że fenomenalna. I tak o to wracamy do punktu wyjścia. Ocenić się całości nie da i z większą chęcią sięgnęłabym po pełnoprawne powieści, okraszone jeszcze większą ilością strachu niż po te króciutkie formy.

    Dlatego zostawię Wam niedosyt, abyście sięgnęli, bo szkoda przegapić te dobre, ale z drugiej strony szkoda też marnować czas na te słabe. Taki odwieczny problem zbiorów opowiadań!

     Wydawnictwu Akurat bardzo dziękuję za egzemplarz!



1 komentarz:

  1. Typowo świąteczne książki czytam rzadko, ale takie bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje