01 lutego

Zagrywka

 

     Hej, hej. Dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce Kasi Nowakowskiej, a za tym nazwiskiem skrywa się K.N. Haner, wiedzieliście? :) Zapraszam dalej!


     Już z początkiem roku Kasia bombarduje nas swoimi książkami, masą zapowiedzi, nowości, niespodzianek i jedną z nich jest właśnie "Zagrywka". Czytaliście już inne powieści autorki? A może wolicie krótkie formy w postaci opowiadań w antologiach? Jeśli tak, to już niedługo również będziecie mogli nasycić swoją czytelniczą ciekawość...

     Ale dzisiaj o "Zagrywce". Cóż znajdziecie w środku? Kobietę w męskim świecie, która negocjuje  finansowo kontrakty NBA. Sama jest przepiękną kobietą, ale nie myślcie, że lubi towarzystwo graczy i z nimi spędza noce. Co to, to nie. I o to tu chodzi. Abigail, bo tak ma na imię główna bohaterka, postanowiła stworzyć własne zasady i się ich trzymać. Ale czy aby na pewno?

     Na horyzoncie pojawia się zawodnik, dla którego być może kobieta złamie swoje zasady. Być może! To musicie doczytać sami. Któż to wie, czy śliczna Abi, mieszkająca w samym centrum Manhattanu ulegnie przystojnemu mężczyźnie. Może właśnie wręcz odwrotnie?

     Czy mnie urzekła ta opowieść? Zacznijmy od bohaterów. Piękni, młodzi, bogaci, ale czy jednocześnie paskudnie snobistyczni? Właśnie nie. Myślę, że każdy czytelnik poczuje to, że są to tacy zwyczajni ludzie, których moglibyśmy spotkać na ulicy, a nie gwiazdy, o których można tylko marzyć. Nie są idealni, co dodaje im uroku. Tak więc za bohaterów plusik!

     Fabuła. I tu mam problem. Ogromny problem. Lubię książki autorki, ba, zdarzyła mi się być ambasadorką i często je polecam, ale mam poczucie, że tym razem skręciła w złym kierunku. Zalatuje mocno czymś na kształt Harlequina, a to wada, nie zaleta.

     Natomiast, jako romansidło, lekka książka dla odskoczni jest naprawdę dobra. Lekka, przyjemna, ale mimo wszystko nie można oczekiwać od niej zbyt wiele. To taka typowa kobieca literatura, która nie jest słaba, ale też nie powala na kolana. A szkoda.

     Znając Autorkę myślałam, że będzie to kolejna powieść, w której znajdziemy nie tylko romans, ale także głębszą fabułę. Tymczasem po wielu narzekaniach, że wszędzie tylko mężczyźni, którzy nie chcą kobiet, a są paskudnie bogaci, w końcu się magicznie zakochują, dostajemy odwrotną sytuację. 

     Czy polecam? Sama nie wiem. Sami zdecydujcie lub po prostu przeczytajcie i wyróbcie sobie własne zdanie. Ode mnie 5/10 gwiazdek. Zastanawiam się, czy lecenie na ilość będzie dobrym pomysłem, bo może się okazać, że zrobi się z tego seria rodem z Harlequina już zupełnie.

     Wydawnictwu Między Słowami bardzo dziękuję za egzemplarz!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2019 Wystukane recenzje