04 kwietnia

Korzenie

 

      Book Morning! Dzisiaj o książce Hanny Król Wam kilka słów zaserwuję :) Zapraszam!     


     Książka ta miała swoją premierę jeszcze w grudniu tamtego roku i pojawiła się na półkach księgarń nakładem Wydawnictwa Alternatywne. Dzięki uprzejmości tego właśnie wydawnictwa posiadam na półce swój egzemplarz, ale czy było warto po tę książkę sięgnąć to opowiem Wam za momencik

     Zaczniemy od tego o czym ta książka właściwie opowiada. A opowiada o... kanibalizmie. Dla mnie to był jeden z pierwszych powodów, dla których miałam ochotę po nią sięgnąć, bo lubię kiedy treść jest kontrowersyjna, wręcz obrzydliwa do tego stopnia, że nie da się przy niej jeść.

     Zobaczcie sobie opis Wydawcy:

     "Definiuje nas krew.

      Kanibalizm jest częstym zjawiskiem na viridiańskim globie, a jego źródłem są głównie upodobania kulinarne oraz podłoże seksualne. Ludzkie ciało osiąga zawrotne ceny na czarnym rynku, im młodsze tym bardziej wartościowe, a prawdziwą gratką dla smakoszy jest mięso noworodka.
Drugą zmorę Viridianu stanowi choroba zwana uśpieniem, szczególnie okrutna dla mieszańców – potomków ludzi i smoków. Nazywa się ich tykającymi bombami, ponieważ błahy powód może popchnąć biedaków w sidła amoku.

      Jedna z dotkniętych tą przypadłością – Vittoria Ancoralis – jako dwuletnie dziecko zostaje przygarnięta przez zielarkę w małej, ubogiej wsi Arumvir. Nieświadoma swojego prawdziwego pochodzenia dziewczyna dorasta, bezustannie pakując się w tarapaty, skutkiem czego zostaje zepchnięta na margines społeczny i okrzyknięta wariatką.

      Kilkanaście lat później niesłusznie oskarżona o zabójstwo ucieka z wioski, ścigana nie tylko przez lokalną żandarmerię, ale i stworzone do zabijania bestie oraz smoka, którego urokowi ulega każdy bez względu na płeć. Szybko okazuje się, że lista zainteresowanych jej osobą stale się powiększa.

      Dziewczyna musi stawić czoła zewsząd otaczającym ją wrogom, stopniowo odkrywając swoją prawdziwą tożsamość i przygotowując się do nowej roli - Królowej Serc."

     Jest to typowa powieść fantasy więc jeśli spodziewacie się wielu postaci typu elfy, to je dostaniecie.  Jeśli spodziewacie się akcji, wybuchów, pościgów, krwi, to również je dostaniecie. No właśnie krew, kanibalizm.  Sytuacja, w której to nie brak pożywienia powoduje, że w końcu dochodzi do tego, że istoty tego samego gatunku zjadają się nawzajem, a ochota. Po prostu chęć zjedzenia, nie przymus. Straszne? Owszem. Ale nie tylko takie okropności w treści zostały przez autorkę zawarte. Handel mięsem? Tak. Handel niemowlęcym mięsem? Owszem. I takie okropności mogą wielu czytelników odepchnąć, ale dla fanów dobrej fantastyki, bez ograniczeń, będzie udaną lekturą.

     Czy mi się podobała? Tak pół na pół. Bardzo ciekawie poprowadzona akcja, szybkie tempo, które wręcz uwielbiam w tego typu książkach, ale na minus bohaterowie. Okropnie mnie irytowali, zwłaszcza główna bohaterka, która zostaje opisana jako nastolatka niestroniąca od bójek, buntu. Przecież to nic nowego, a w fantastyce można bardzo mocno popłynąć w wyobraźnię i stworzyć zupełnie nietypowe postacie. Ta jednak nie jest jakoś specjalnie wyjątkowa.

     Czyli podsumowując: ogólnie jestem na tak, polecam osobom, które lubią powieści fantasy, ale osobiście mam nieco mieszane uczucia, choć to w stu procentach kwestia gustu.

     Wydawnictwu Alternatywne bardzo dziękuję za egzemplarz!



2 komentarze:

  1. Ciekawy pomysł. Fantastykę lubię, ale chyba jednak dla mnie temat kanibalizmu to za dużo.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje