Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa SQN, zapraszam dalej!
Lubicie wydania specjalne, autorskie książek lub całych serii? Wydawnictwo SQN właśnie wydało drugi tom cyklu Czas żniw w twardej oprawie, z barwionymi brzegami i nie jest to tylko kolejne wydanie tej samej powieści, ale jest również poprawione. Czy warto zatem robić reread?
Osobiście bardzo rzadko sięgam kolejny raz po te same powieści (z resztą z serialami, czy filmami mam tak samo i w mojej kolekcji życiowej jedynie Teoria wielkiego podrywu, Król lew i Alicja w krainie czarów są produkcjami, po które sięgam regularnie i za każdym razem cudownie się bawię oglądając) i te poprawione wydania lub jeśli próbuję czegoś w języku angielskim i następnie w polskim czytam coś drugi raz, to są jedyne okazje, gdzie coś takiego robię.
Dla osób, które jeszcze serii nie znają, a planują zacząć, niezwykle istotne jest aby czytać w odpowiedniej kolejności i "Zakon mimów" jest tomem drugim. Mogą się zdarzyć spojlery, bo to, że podzielono na części cały ten cykl, to kwestia zapewne tego, że ciężko byłoby w jednym tomie upchnąć taką ilość stron i śmiało można traktować to jako spójną całość.
Wracamy do bohaterki, za którą jedni szaleją, a inni uznają ją za irytującą. Bo Paige taka właśnie jest. Z jednej strony z wypiekami na twarzy śledzi się jej losy, gdy wraca do człowieka będącego jednocześnie jej pracodawcą i niemal piekłem na ziemi, a z drugiej ukazuje swoją determinację oraz umiejętności gdy zaczynają na nią polować dwie strony konfliktu i jest między młotem, a kowadłem. Ciężko jednak powiedzieć cokolwiek nie spojlerując więc chyba najprościej zaznaczyć, że w tym tomie Paige jest o wiele dojrzalsza, bardziej zadziorna, a świat wokół niej okrutniejszy, mroczniejszy, wręcz ociekający złem.
Czym zatem różni się ta wersja od pierwotnej? Jest poprawiona przez autorkę, nieco rozszerzona i jak ktoś miał dłuższą przerwę od tej serii, to być może mniej pamiętając będzie się czuł jak by niemal wpadł w tę historię zupełnie od nowa. Ten świat był już niesamowity, pełen najróżniejszych postaci, konfliktów, a także intryg, ale szczerze mówiąc autorka przeszła samą siebie i to zapewne dlatego, że wracając do tej historii po wielu spotkaniach autorskich, feedbacku od czytelników, mogła wzbogacić swoją książkę i ponownie spowodować, że zachwycamy się każdym rozdziałem.
Czy nad tą serią, w tym wydaniu, można się tylko zachwycać? Każdy czytelnik i fan powinien sprawdzić to na sobie, ale wierzcie mi, uwielbiać Czas żniw i nie mieć tego cuda na półce, to będzie grzech.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN Imaginatio.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz