23 stycznia

Śpij, laleczko

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Dolnośląskiego, zapraszam dalej!     


     Wolicie czytać serie czy pojedyncze powieści? U mnie to zdecydowanie królują wielotomowe serie czy cykle. Z przyjemnością sięgam też po te starsze, gdzie jest już wydane chociaż kilka tomów, a jak to kryminały albo sci-fi ze sporą ilością stron w każdym z tomów, to już w ogóle jestem w niebie!

    No właśnie, bo Lisa Regan i jej Josie Quinn już po raz jedenasty zagościły na półki księgarń. Według mnie czytać trzeba po kolei, choć wielu czytelników i recenzentów twierdzi, że można losowo. Myślę, że jak ktoś zaczyna przygodę i przez przypadek zacznie od środka, to z przyjemnością nadrobi zaległości, ale szkoda sobie świadomie spojlerować i warto zacząć od pierwszego tomu, czyli od "Znikających dziewczyn".

    Tym razem Josie miała brać ślub. Piękna, biała suknia, kościół i dzień najpiękniejszy w jej życiu. Niestety, tuż przed znalezione zostają zwłoki dziewczynki. Dwunastolatkę Josie znała i nie patrząc na wszystko dookoła postanowiła, że musi się dowiedzieć co się stało. Kiedy zjawia się w domu zamordowanej dziewczynki na progu znajduje ludzika z szyszek. I w tym miejscu fani kryminałów się zapytają którą książką Lisa się inspirowała? A no, nie pierwszy raz w tego typu zagadkach pojawia się laleczka czy ludzik, prawda?

    Zagadka kryminalna jest ciekawa i, co ważne, zaczyna i kończy się dokładnie w tym tomie. Nie ma żadnych nawiązani do przeszłości, a ta sprawa nie zaczęła się już wcześniej więc zaczynając czytać od tego tomu czytelnik się nie pogubi w śledztwie. Natomiast to, co dzieje się w życiu Josie... cóż, bez znajomości poprzednich tomów można niewiele zrozumieć i to jest to, o czym pisałam wyżej, że warto czytać po kolei.

     Wielu pisarzy powie otwarcie, że stworzenie głównej bohaterki, która będzie atrakcyjna, zaskakująca, wciąż wzbudzająca ciekawość u czytelnika przez tyle tomów, to nie lada wyczyn. Regan się to udało i mimo, że tyle czasu śledzimy losy Josie, to nudzić się przy niej nie da. I trzeba przyznać, że emocji jest mnóstwo również dlatego, że bohaterkę po prostu się lubi więc nie zdziwcie się gdy podczas czytania będziecie się uśmiechać, czasami i śmiać w głos, a momentami również uronicie łzę. Nie mówiąc o tym, że gdy seria zostanie zakończona, to fani po prostu zaleją się łzami.

    Jako kryminał to również jeden z najlepszych tomów, a wpływ na to ma także na pewno warsztat pisarski, który Regan bardzo rozwija i widać to z książki na książkę. To niesamowite, bo gdyby teraz wrócić do pierwszego tomu, to można zobaczyć kilka niedociągnięć, a obecnie już ich nie ma. Ciekawe czy autorka ma w domu coś na kształt tablicy lub zeszytu z notatkami dotyczącymi fabuły, czy jednak na tyle zna swoją serię, że ich na bieżąco nie potrzebuje.

    I choćby chciało się powiedzieć też coś negatywnego o tej książce, to będzie ciężko i myślę, że jedyne co, to momentami Josie jest bohaterką nieco irytującą z tego względu, że podejmuje sprzeczne z logiką decyzje. Ale czy to nie czyni ją człowiekiem z krwi i kości? Wyrywa się ze schematów i śledztwo także zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie.

     Podsumowując, jeśli oczekujecie dobrego kryminału, ale także zajrzenia w życie głównej bohaterki, to ta książka i cała ta seria będą strzałem w dziesiątkę. Nie da się od niej oderwać i chciałoby się więcej i więcej, co powoduje, że opływam w zazdrości wobec czytelników, którzy z Josie Quinn dopiero zaczynają swoją przygodę i mają przed sobą jedenaście tomów!

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje