25 marca

Uraz

 

     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Dolnośląskiego, zapraszam dalej!     

     Jak podchodzicie do sytuacji, gdzie dany autor tworzył w określonym gatunku, jak chociażby sci-fi czy fantastyka i nagle przeskakuje do kryminału? Dajecie szansę? Ja tak i to bez wahania. Z Wojciechem Wolnickim jednak było tak, że wcześniej wydawał pod pseudonimem, więc byłam święcie przekonana, że jego "Dług" to debiut. I poniekąd tak było, bo w końcu wyłonił się z cienia, zachwycił czytelników i teraz oddał w nasze ręce "Uraz", czyli drugi tom serii z Kozakiem i Wolfem.

     Jak typowy kryminał rozpoczynamy historię od trupa, a w zasadzie w tym przypadku od razu od kilku, bo w rybnickim lesie zostają odnalezione ciała rodziny. Nie dość, że nie wiadomo o tej zbrodni zbyt wiele, poza tym, że nie jest to pierwsza tego typu historia w tej okolicy, to jeszcze okaże się, że też nie jest ona ostatnią. A w lesie, wiadomo, o świadków ciężko, o ślady również.

     W śledztwo włącza się już znany czytelnikom z pierwszej części duet, a co istotne, choć zagadka kryminalna nie wymaga znajomości poprzedniej części, to żeby zrozumieć Kozaka i Wolfa, ich relację, historię, warto zacząć czytać od "Długu". Wracając jednak do tej konkretnej historii, las staje się miejscem nie na spacer, relaks, czy grzybobranie, a miejscem zbrodni i strachu, bo wiadomo już, że morderca nie poprzestanie...

     "Uraz" jest typowym kryminałem. Dosłownie podążamy za śledztwem, ale też za prywatnymi sprawami głównych bohaterów. Zaczynamy od zbrodni, po rozpoczęcie i cały przebieg śledztwa, aż po wyścig z czasem i mordercą. To przepis na udaną powieść w tym gatunku i autor bardzo zgrabnie z tego skorzystał już drugi raz. Miejmy też nadzieję, że nie ostatni i seria będzie miała swoją kontynuację.

     Co do głównych bohaterów, to niezmiernie się cieszę, że nie mamy tu kolejnej silnej, niepokornej kobiecej postaci. Serio. Ale czy można powiedzieć, że to męska historia i punkt widzenia? Trochę tak. Zwłaszcza narracja, prowadzenie akcji, gdzie emocje owszem, grają pewną rolę, ale jednak to wszystko jest nastawione na to, żeby znaleźć mordercę, odkrywać kolejne tropy, powiązania, a nie skupiać się na uczuciach bohaterów.

     Potrzebowałam, takiego kryminału i myślę, że jest wiele osób, które niekoniecznie chcą zobaczyć kolejne brutalne opisy i sceny pełne grozy, a jednak poczuć tę typową ścieżkę śledczych, dążenie do rozwiązania sprawy nieco przygaszone przez procedury i naciski "z góry", także znajdzie tutaj coś dla siebie.

     Podsumowując, to rasowa powieść kryminalna, gdzie bohaterowie za sobą nie przepadają... a może to taka szorstka przyjaźń? W każdym razie nie pozwalają się czytelnikowi nudzić, a śledztwo wcale nie kończy się w oczywistym i przewidywalnym momencie.

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje