Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Pascal, zapraszam dalej!
Jak to jest, że fascynują nas seryjni mordercy, ale też to, co dzieje się z ciałem po śmierci? Czy zostają sińce, jak się pojawiają, a czy faktycznie nieboszczyk może się "przelać" przez sufit od sąsiada mieszkającego nad nami? Co się dzieje w ciele kiedy umieramy, dlaczego nasze oczy robią się mętne? Sama biologia, czy jednak nieznane terytoria? Kto chciałby wejść do prosektorium ręka do góry!
Z jednej strony to naturalne, że się tym wszystkim interesujemy, a z drugiej od lat są podawane na tacy bzdury i warto czasami wpaść w książkę pełną faktów, ale takich świeżych, nowych, a nie powtarzanych dla sensacji. I z tym właśnie przychodzi Małgorzata Węglarz.
Tym razem autorka zaprosiła do współpracy osoby ściśle współpracujące z ciałem ludzkim zaraz po śmierci, czyli osoby pracujące w prosektoriach. I to w zasadzie tyle się o nich dowiemy, bo co ciekawe, proszą o dyskrecję i nie chcą stawać w światłach reflektorów. A tych specjalistów jest całe mnóstwo i tutaj też ukłon w stronę autorki za to, że chciała pokazać z pełnym szacunkiem, że nie tylko mamy patologów, czy patomorfologów, ale całe zespoły specjalistów kryminalistyki, od utonięć, samobójstw, czy wypadków samochodowych.
Każda rozmowa jest nieco inna, ale dostarcza szczegółowej wiedzy, nie bawimy się tutaj w wykombinowanie jak zszokować czytelnika, ale podejście do tematu jest w pełni profesjonalne i poważne. A przecież to taki temat tabu w naszym kraju, prawda? I chyba to jest najlepsze w tej książce. Mamy mnóstwo suchych faktów, ale też pokazanie ludzkiej psychiki i reakcji na śmierć.
Bo wbrew pozorom, to często ci pracownicy w ciszy widzą, jak ktoś musi rozpoznać członka rodziny, czy jak się załamuje pod ciężarem żałoby, ale też mają przed sobą samobójców, których być może próbują zrozumieć... a może wcale nie, żeby samemu nie postradać zmysłów?
Czy to smutna i przygnębiająca praca? To już musicie sprawdzić sami! Według mnie świetnie napisany reportaż, gdzie dowiadujemy się bardzo dużo, a przy tym nie ma się wrażenia, że miało to wszystko tylko szokować, albo tłuc po rączkach za traktowanie tematu jako nieistniejący.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Pascal.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz