12 maja

Mrokowisko

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Zysk i S-ka, zapraszam dalej!     


     Lubicie się bać podczas lektury? Każdy człowiek obawia się czegoś innego. Jeden pająków, inny klaunów, a jeszcze inny spojrzenia w okno ze strachu, że ktoś (lub coś) tam się czai i zwykły cień potęguje to uczucie niepokoju... to jak, co w książkach powoduje, że macie gęsią skórkę na plecach i nie pójdziecie w nocy do toalety?

     Agentka nieruchomości widzi w jednym z domów na Podlasiu okazję do włożenia w niego nieco pracy, odrestaurowanie go i sprzedanie. W głowie już ma plan, a zysk może być naprawdę spory, ale gdy zjawia się na miejscu, okazuje się, że to nie tylko pusty budynek, ale także historia, która wstrząsnęła okolicą. W domu wszystko zostało rzucone, a nawet stoją naczynia z resztkami jedzenia. Dlaczego? Jedyne co wiadomo, to to, że zniknęła nastolatka, która kiedyś mieszkała w tym miejscu, a ostatnią osobą, która ją widziała była jej siostra.

    W każdym horrorze, jaki oglądam czy czytam zawsze pukam się w głowę, jak bohaterowie wchodzą do potencjalnie nawiedzonych budynków, albo schodzą do piwnicy, ciemnej, bo słyszą głosy. Oczywiście napawa to niepokojem, ale naprawdę, wchodzą w pułapkę? Naprawdę? Dlatego lubię dobrze skonstruowane powieści grozy, ale nie z naiwnymi postaciami i taki tutaj dostajemy. Wyobrażacie sobie, że w tym domu w nocy słychać kroki? Albo, że słychać dziwne odgłosy? No jeszcze na odgłosy można przymknąć oko, bo jak ktoś się boi, to i płynącą w rurach wodę uzna za makabryczny dźwięk, ale kroki? Albo postacie pojawiające się w cieniu?

    Czytałam z zapartym tchem, bo akcja dość specyficzna, a jednak wyczekiwałam momentu, kiedy to główna bohaterka zacznie po prostu spieprzać gdzie pieprz rośnie mając już w nosie interes i kasę ze sprzedaży domu. W końcu nie bez powodu nikt się nim nie interesował tyle czasu, prawda? Prawda?!

    No powiem szczerze, że atmosfera jest tutaj gęsta tak, że momentami nie ma czym oddychać. Strach się przeplata z zaskoczeniem, a dodatkowo, to że główna bohaterka jest kimś innym z zawodu niż emerytowany policjant, naprawdę na plus. Można się naprawdę srogo zdziwić na koniec, a całość nie pozwala zasnąć. 

     No nie czytajcie jej w nocy, serio!

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje