25 czerwca

Primal Hunter

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Insignis, zapraszam dalej!     


     LitRPG - znacie, czytacie, a może niekoniecznie w książkach, a w innej postaci? Ja uwielbiam i cieszę się, że zaczynamy też wchodzić z tym gatunkiem właśnie w świat książkowy, bo daje to ogromne pole do popisu dla pisarzy, a dla nas, czytelników, zdecydowanie mnóstwo przygód.

     Jake, główny bohater, prowadził do tej pory zwyczajne życie pracownika biurowego, w którym każdy dzień wyglądał niemal tak samo. Nie spodziewał się, że pewnego dnia wszystko, co znał, przestanie mieć znaczenie.

    Ludzkość postawiona zostaje przed wydarzeniem, którego nikt nie potrafił przewidzieć. Następuje integracja z ogromnym multiwersum. Dotychczasowy porządek świata zostaje całkowicie zniszczony. Pieniądze, pozycja społeczna czy dawne zasady przestają chronić kogokolwiek. W nowej rzeczywistości liczy się wyłącznie siła, zdolność przetrwania i możliwość rozwoju.

    Jake trafia do nieznanego lasu, gdzie czekają na niego nie tylko niebezpieczne stworzenia i śmiertelne zagrożenia, ale również inni ludzie, których intencje trudno odgadnąć. Każda decyzja może mieć ogromne konsekwencje, a najmniejszy błąd może zakończyć jego historię.

     Jakie to było dobre! Jake, jako główna postać, jest świetnym bohaterem i podąża się za nim z pewną dozą niepewności czy chciałoby się żeby przetrwał, czy żeby go coś zeżarło. Jedyne, czego mi brakowało, to poczucia humoru. Tego typu opowieści i bohaterowie mogą śmiało sobie robić żarty, docinki, a poza tym chętnie widzi się ich ze zwierzakami (zwał jak zwał, mogą też być chowańce, które są swego rodzaju potworami).

    Oprócz tego, atmosfera, świat, różnorodność jaka nastąpiła i zniszczenie dotychczasowego porządku daje do zrozumienia, że tak często zadawane pytania typu: gdybyś trafił do świata ostatnio czytanej książki, to co by to było? mają nagle nieporównywalnie większy sens. Bo kto by przetrwał?

     Ten gatunek, określany przez fanów fantastyki jako dziwny i specyficzny wziął się raczej z gier, które już niejednego człowieka pochłonęły na wiele godzin i czy to żle, że teraz mamy też książki? Absolutnie nie! Zwłaszcza, gdy akcja mknie bardzo szybko, a tomiszcze liczące sobie ponad 700 stron pochłania się ekstremalnie szybko.

     Ach! No i to jest tom pierwszy więc czekam niecierpliwie na kolejne, bo z chęcią sprawdzę co autor ma w głowie, cóż jego wyobraźnia nam zaserwuje!

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Insignis.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje