06 sierpnia

Miasto niespokojnych dusz

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa SQN, zapraszam dalej!     


     Fantastyka spod pióra polskiego autora - tak czy nie? Dla mnie zdecydowanie trzy razy tak. Chętnie wspieram naszym rodzimych pisarzy, a także debiuty. No i czarownice, magia, niebezpieczne sytuacje, a do tego koty... cóż, ja jestem kupiona, a tutaj mamy to wszystko w jednej książce!

     Sabina, główna bohaterka, od lat ukrywa niezwykłą moc, z którą nigdy nie nauczyła się obchodzić. Gdy przypadkiem trafia do świata magii skrywanego przed zwykłymi ludźmi, zostaje otoczona opieką Zakonu Złotej Jabłoni i rozpoczyna wymagające szkolenie. W tym samym czasie Poznań staje się areną niepokojących wydarzeń. Po mieście znów zaczynają grasować krwiożercze istoty, a rozwiązanie zagadki prowadzi do dawnych tajemnic. U boku tajemniczego czarodzieja Michała Sabina będzie musiała zmierzyć się nie tylko z pradawnym zagrożeniem, ale także z własną mocą. A gdzieś pośród tego wszystkiego pojawia się jeszcze najważniejsza postać tej książki, czyli kot Behemot!

     Jednym z największych atutów tej książki jest samo miejsce akcji. Poznań nie stanowi jedynie tła wydarzeń, a z czasem staje się integralną ich częścią. Autorka pokazuje jego mniej oczywiste zakamarki i splata je z ukrytą przed zwykłymi ludźmi rzeczywistością magiczną. Dzięki temu miasto nabiera zupełnie nowego charakteru, a całość tworzy klimat, w którym bardzo łatwo się zatracić. Jak znam czytelników, to na pewno ktoś już zaplanował sobie wycieczkę śladami Sabiny.

     A propos bohaterów, to dobrze wypadają. Naprawdę. Nie są nieskazitelni, ani zawsze rozsądni. Popełniają błędy, działają pod wpływem emocji, czasem pozwalają, by kierował nimi strach, innym razem zachowują się impulsywnie czy wręcz dziecinnie. Właśnie ta niedoskonałość sprawia, że wydają się autentyczni i łatwo uwierzyć w ich motywacje. Przy tym nie odnosi się wrażenia, że są infantylni, a to ważne.

     Ogromne wrażenie zrobiło na mnie także to, jak wiarygodnie został przedstawiony świat magii funkcjonujący tuż obok naszego. Choć to fantastyka, podczas lektury wielokrotnie łapałam się na myśli, że może taka rzeczywistość naprawdę istnieje, tylko pozostaje ukryta przed naszym wzrokiem. Osiągnięcie takiego efektu w urban fantasy nie jest łatwe.

     Całość dopełniają lekki styl i humor, dzięki którym nawet poważniejsze momenty czyta się bez wrażenia przytłoczenia. Tempo nie zwalnia, napięcie jest wyczuwalne niemal przez cały czas, a emocji zdecydowanie nie brakuje. 

     Są takie debiuty, przy których których trudno uwierzyć, że autor dopiero stawia pierwsze kroki. Jasne, doświadczenie w branży, ale w innej formie też ma znaczenie, jak i tutaj, ale mimo to debiuty potrafią mieć w sobie wiele błędów, a tu...? Tutaj mamy jedną z tych słynnych perełek, gdzie już od pierwszej książki (i od pierwszego tomu, bo to będzie seria), nie da się od powieści oderwać i naprawdę mimo chęci doszukać jakichkolwiek nieścisłości czy literówek chociażby!

     No właśnie, bo to dopiero początek serii, dlatego nie wszystkie zagadki znajdują tu swoje rozwiązanie. Część sekretów zostaje odkryta, ale wiele pytań pozostaje otwartych i wyraźnie zapowiada dalszy ciąg historii. Mam ogromną nadzieję, że kolejne tomy utrzymają ten poziom, lub oczywiście jeszcze podniosą poprzeczkę, i dostarczą jeszcze więcej emocjonujących scen oraz dynamicznych starć.

     Nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejną część... to kiedy, SQN?

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.

    


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje