Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Domu Wydawniczego Rebis, zapraszam dalej!
Czytacie klasykę? Ja tak, ale w zasadzie tylko sci-fi. To też trochę za sprawą serii Wehikuł Czasu od Rebis, nie będę ukrywać. I właśnie wpadła mi w ręce kolejna, "Nieskończona szachownica". Czy było warto po nią sięgnąć?
W świecie wyniszczonym przez długotrwałą wojnę Ameryka staje naprzeciw Falangistom, czyli paneuropejskiego mocarstwa, które właśnie zdobyło przewagę dzięki tajemniczej technologii. Konflikt od lat pozostaje nierozstrzygnięty, a walki prowadzą głównie roboty nadzorowane przez ludzi ukrywających się w podziemnych miastach. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie, gdy przeciwnik zaczyna wykorzystywać broń pozwalającą dokonywać rzeczy, które wydają się przeczyć wszelkim prawom logiki.
Brzmi aż nadto realnie? To pomyślcie, że ta książka ma ponad trzydzieści lat... Philip K. Dick po raz kolejny udowadnia, że sci-fi może być czymś znacznie więcej niż opowieścią o futurystycznych technologiach i wojnie przyszłości. „Nieskończona szachownica” to powieść, która z pozoru opowiada o konflikcie między Ameryką a Falangistami, jednak bardzo szybko schodzi na znacznie głębszy poziom. Autor stawia pytania o naturę rzeczywistości, granice ludzkiego umysłu i cenę wiedzy, a odpowiedzi pozostawia w dużej mierze czytelnikowi.
Choć powieść należy do klasyki sci-fi, to naprawdę jej język pozostaje przystępny także dla współczesnych czytelników i gdyby ktoś nie wiedział ile ta powieść ma lat, to by się zapene nie domyślił. Kuttner z dużą swobodą łączy dynamiczną akcję z bardziej refleksyjnymi fragmentami, nie pozwalając, by rozważania zdominowały historię. Nawet bardziej złożone idee przedstawia w sposób naturalny, dlatego książkę czyta się płynnie, a kolejne wydarzenia skutecznie podtrzymują ciekawość.
Największe wrażenie robi jednak to, że pod warstwą sensacyjnej fabuły kryje się opowieść skłaniająca do zastanowienia nad wolną wolą i wpływem sił, których nie jesteśmy świadomi (albo może jesteśmy?). To jedna z tych historii, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną, bo wiele pytań pozostaje z czytelnikiem jeszcze długo po zakończeniu lektury.
To książka, która udowadnia, że dobre pomysły na fabułę się nie starzeją, a twórcy Złotej Ery gatunku sci-fi potrafili wyprzedzać swoje czasy o całe dekady. Chyba się ze mną zgodzicie, prawda?
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz