29 maja

Nie mój dług [PREMIEROWO]




      Book Morning! Z samego rana biegnę do Was z kilkoma słowami o "Nie mój dług" spod pióra Kingi Litkowiec bo dzisiaj właśnie jest oficjalna premiera tego cudeńka! Chodźcie dalej!    

     "Nie mój dług" jest drugą książką Kingi i tym razem została wydana we współpracy z Wydawnictwem WasPos. Co najlepsze, jest to pierwszy tom serii, która nosi nazwę Demony z Los Angeles i już wiadomo, że całkiem niedługo pojawi się kolejny! Ale póki co musicie nacieszyć się tym zwłaszcza, że w dniu premiery nakład jest wyprzedany. Ale nic się nie bójcie, będzie dodruk!

     Osobiście książkę tę czytałam już dłuższą chwilę temu, bo w lutym, ale nadal gdzieś tam tkwi mi w pamięci, a to chyba dobrze o niej świadczy, prawda?

     Przejdźmy do sedna.O czym właściwie jest ta historia? Bo, że nie jest grzeczna, to pewnie już się domyślacie po samej okładce. Autorka sama przyznaje, że dopiero w tej pokazała swoje prawdziwe oblicze i szczerze mówiąc, to prawda. "Miasto mafii" przy tym było dość...delikatne.

     Tym razem poznajemy Jessicę, której ojciec zostawił długi. Nie, nie, to nie są takie, które trzeba spłacać u komornika lub się zwyczajnie ich zrzec wraz ze spadkiem. Tutaj tatuś niestety nawiązał relację z niebezpiecznymi ludźmi. W ten sposób dziewczyna trafia do domu Liama, który miał być jej wybawieniem, źródłem pomocy, ale przecież nazywany jest Diabłem Los Angeles, więc jak mógłby bezinteresownie pomagać? I tak o to Jessica podpisuje z mężczyzną pakt niczym właśnie z diabłem i oddaje mu swoją duszę, no i...właśnie, no i ciało. Ale czy mężczyzna może stracić czujność i coś poczuć? No cóż, przekonajcie się sami, czy został jej katem, czy panem!

     Jak dla mnie ta historia jest naprawdę świetna i pojawia się na naszym rodzimym rynku wydawniczym coś innego. Owszem, króluje właśnie w bestsellerach empiku między książkami Bianki Lipińskiej, ale to nie jest taka grafomania jak tam. Nie jest to przekopiowana historia i zwyczajnie napisana po swojemu. Tu pomysł był zgoła inny i wyszło naprawdę dobrze.

     Czy polecam? Tak, osobom, które chętnie sięgają po mocne, mroczne opowieści, przy których włos jeży się na całym ciele i nie można nawet na chwilę odsapnąć bo trzyma w napięciu od początku, po ostatnie zdanie.

     Żeby dodać Wam smaczku, w kolejnym tygodniu, w moim nowym cotygodniowym cyklu, czyli w "Czwartku z przesłuchaniem" będziecie mogli poczytać odpowiedzi Kingi na moje pytania! Spokojnie, do tego czasu czytajcie, jeśli jeszcze nie sięgnęliście po żadną z jej dwóch dotychczas wydanych książek.

6 komentarzy:

  1. Nie znam książek autorki, ale może to się zmieni. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego wydawnictwa. Muszę nadrobić choćby jedną pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, no nie czuję się przekonana do tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czuję się dobrze w takich klimatach. Raczej odpuszczam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czuje się dobrze w takich powieściach i nieraz ciężko mi się odnaleźć

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego typu książki to kompletnie nie moja bajka, więc nie ma szans, że się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Wystukane recenzje