19 lutego

Kochamy cię, Króliczku


      Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Poznańskiego, zapraszam dalej!     

     Jakie najdziwniejsze książki mieliście okazję czytać? Dla mnie zdecydowanie są to wszystkie do tej pory Mony Awad. Od pierwszego spotkania, dosłownie od pierwszych stron już czułam, że to będzie coś specyficznego, po czym spodziewać się nie da absolutnie niczego. I tak właśnie było, i z takim podejściem podchodzę do każdej jej kolejnej powieści. Czy ta też wprawia w osłupienie?

     "Kochamy cię, Króliczku" jest drugim tomem, ale jak już z samego opisu można wywnioskować, jest to coś z uniwersum pierwszej części, bo to prequel, sequel i w ogóle oddzielna powieść jednocześnie. Tak, czytałam też tom pierwszy i spokojnie można podejść do każdego z nich oddzielnie i w losowej kolejności.

     Samantha, główna bohaterka, wydaje swoją debiutancką powieść i jedzie w trasę by ją promować. Jednak jej dawne przyjaciółki, które znalazły się także w książce, nie mogą pogodzić się z tym, w jaki sposób zostały przedstawione. W związku z tym nie przebierają w środkach i kiedy Samantha jest w Nowej Anglii postanawiają ją... porwać.

     Każda z dziewczyn ma zupełnie inną osobowość i na swój sposób jest niepokojąca. Jednak wszystkie są toksyczne, a relacje, jakie tworzą nie należą do normalnych. I to też powoduje, że czytelnik czuje do nich całe spektrum emocji. Od sympatii, po niepokój, aż do odrazy. Czy jednak Mona Awad nie miała też na celu pokazania jak to jest być samotnym? Owszem, ale też wskazała ogrom problemów, z jakimi ludzie się mierzą i czasami wcale po nich tego nie widać, bo są chłodni, racjonalni, albo wręcz przeciwnie, zachowują się jak tornado, wchłaniając po drodze wszystko i siejąc zamęt i strach.

     To powieść specyficzna, dziwna, a przez to wciągająca i zostająca w głowie, bo Awad uciekła od schematów i poszła swoją drogą więc zaskakuje nie tylko stylem ale i pomysłem na fabułę. A wierzcie mi, zakończenie wbija w fotel i nie pozostawia pola manewru dla wyobraźni.

     Książka ta spodoba się fanom niepokojących thrillerów, ale też czytelnikom lubującym się w skomplikowanych relacjach międzyludzkich, w narracji innej niż znamy z literatury, bo wyobraźcie sobie, że znajdujecie w treści słowa "osobo czytająca...". Coś genialnego. 

     Nie jest to jednak coś, co spodoba się każdemu. Ba, raczej znajdzie się wiele osób chcących na siłę zrozumieć co się w tej książce właściwie dzieje. Tu nie chodzi o to, żeby rozumieć! Tu chodzi o to, żeby w niej przepaść!

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poznańskim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje