Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Sonia Draga, zapraszam dalej!
Jak często zdarza Wam się, że okładka Was zupełnie zmyli? Jak chociażby to, że wygląda na obyczajówkę, a w środku okazuje się kryminałem? Dla mnie to właśnie "Miss Bee i zimowy książę" w pierwszej chwili wyglądała na coś lekkiego i dopiero jak spojrzałam na opis, to okazało się, że to zupełnie coś innego.
No właśnie, bo ostatnio coraz popularniejsze staje się Cosy Crime. Wcześniej mieliśmy komedie kryminalne, lżejsze powieści mające tylko w tle zbrodnię, ale jednak często opisywaną w dość szczegółowy, makabryczny sposób, a dziś znajdziemy odkłam właśnie tzw. kocykowych kryminałów. Alessia Gazzola taką opowieść postanowiła stworzyć.
I żeby było jasne, to jest tom drugi i ja też nie czytałam pierwszego, ale zasugerowałam się recenzjami i informacjami, że można śmiało czytać oddzielnie i się nie przejmować. Mogę od razu zaznaczyć, że raczej tak jest, bo nie gubiłam się w fabule, nie zastanawiałam się skąd wyskakują pewne elementy i nie miałam od razu wrażenia, że wskakuję w środek czegoś dawno rozpoczętego.
Przeskakujemy do roku 1924. Czuć tutaj od razu po rozpoczęciu czytania, że okładka była zdecydowanie przemyślana. W wiejskiej posiadłości kobieta żyjąca wspomnieniami młodości dyktuje je, nie przebierając w słowach, swojej sekretarce Miss Bee. Pojawia się też pewien przystojny dżentelmen, a spokój świątecznej atmosfery zakłóca kradzież. Bardzo zuchwała kradzież. W tym miejscu wkracza Miss Bee, główna bohaterka i osoba, która poprowadzi własne śledztwo i spróbuje odkryć co właściwie się stało.
To miał być kryminał, okładka skłaniała ku obyczajówce, a ostatecznie to faktycznie to romans dziejący się w roku 1924. Mamy typowe Cosy Crime, bo jest zagadka, trzeba znaleźć winnego i spróbować się domyślić już w trakcie lektury kim on jest, a wierzcie mi, może być ciężko! I w tym wszystkim intrygi, podchody... no czytało się świetnie!
W ten sposób na liście kocykowych kryminałów ląduje kolejne nazwisko. Autorka stworzyła bardzo przyjemną historię, gdzie nie tylko kradzież ma znaczenie, ale też relacje międzyludzkie. Osobiście wracam czym prędzej do pierwszego tomu, bo czuję, że przegapiłam naprawdę ciekawą ksiązkę!
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz