Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Dolnośląskiego, zapraszam dalej!
Nowa seria, nowi bohaterowie i zdecydowanie wątki, w których Klaudia Muniak czuje się najlepiej, czyli medyczne. Można wywnioskować, że to będzie seria, gdyż ta część opisana jest jako tom pierwszy z Julią Przybysz w roli głównej.
Jak na kryminał przystało, zaczynamy z przytupem, od trupa. Jest nim młoda laborantka. Kobieta dusi się przez wstrzykniętą substancję paraliżującą jej drogi oddechowe. Z początku tę ofiarę policja chce przypisać seryjnemu mordercy, ale po sekcji zwłok ta teoria zostaje rozwiana i zaczyna się szukanie sprawców. Jednak to nie jest jedyna osoba, która zostaje zamordowana, a kolejna również okazuje się mieć pewne powiązania z firmą biotechnologiczną Nano-Tech. Co te zbrodnie mają ze sobą wspólnego i czy Julia Przybysz – laborantka kryminalna faktycznie jest niezbędna by wyjaśnić tę sprawę?Zagadka kryminalna faktycznie tutaj jest ciekawa i ciężko przewidzieć, co może się wydarzyć i jakie będzie rozwiązanie zagadki. Tylko pytanie, czy wciąganie tutaj na chwilę seryjnego mordercy było słuszne? Przecież statystycznie nie ma ich aż tylu. Natomiast sam wątek medyczny opierający się na pewnej substancji, która pojawia się już przy pierwszej ofierze, bardzo ciekawy i zdecydowanie podobało mi się, że autorka nie traktuje czytelnika jak niedoedukowaną osobę, ale kurczę, chyba aż nadto stawiając tezę, że wszyscy zrozumieją. Nieco zbyt to wszystko zagmatwane, zbyt mało wyjaśnione. Co nie znaczy, oczywiście, że nie będzie w kolejnym tomie.
Trzeba przyznać jednak, że atmosfera jest gęsta, a kolejne elementy układanki, te prawdziwe, i te fałszywe, podkładane w odpowiednich momentach tak, by zmylić czytelnika. Ostatecznie także udało się Klaudii Muniak mnie zaskoczyć.
No, ale wróćmy do głównej bohaterki. Z jednej strony od razu polubiłam jej sposób bycia, ale z drugiej wzbudza we mnie pewnego rodzaju irytację i być może to również dlatego, że mamy tutaj wątek powiązany z jednym z policjantów i relację, która gdzieś tam wydaje się być wciskana na siłę, bo takie książki sprzedają się najlepiej. I myślę, że ponieważ ma to być seria, to dopiero z czasem dowiemy się czy w ogóle Julię lubimy.
Podsumowując, dla osób lubiących wątki medyczne w książkach będzie to gratka i dla mnie tak właśnie było, ale czuję pewien niedosyt i ciężko mi powiedzieć, czy to będzie seria, której każdy kolejny tom będę wypatrywać z utęsknieniem. Czuję, że to zadziałało jak odcinek pilotażowy i chciałabym więcej, ale pewna nie jestem czy warto dalej w to brnąć.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz