22 maja

Co skrywa cień

      Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa SQN, zapraszam dalej!     


     Kryminały skandynawskie - tak czy nie? Dla mnie bardzo na tak, choć miewam problemy z nimi dlatego, że lubię książki z szybką akcją, a te w większości są po prostu o wiele spokojniejsze, wolniejsze.

     "Co skrywa cień" jest drugim tomem serii, gdzie główne skrzypce grają bohaterowie Hanna i Daniel. I tak, jest to kontynuacja, ale nie jest aż tak ściśle powiązana, żeby nie można było czytać ich w odwrotnej kolejności. Natomiast, jak na serię przystało, lepiej zacząć od tomu pierwszego żeby mieć pełny obraz sytuacji.

     Hanna i Daniel w swojej pracy, jako policjanci, kolejny raz muszą się zmierzyć ze zbrodnią. Odnalezione zostaje ciało byłego narciarza olimpijskiego. Został on brutalnie potraktowany, ale jego śmierci nie wyjaśnia nic ot tak. Żadnych wrogów czy problemów w życiu. Dlaczego więc właśnie on? A może to seryjny morderca? Bo okazuje się, że znika nagle żona pastora miejscowego kościoła. Czyżby była kolejną ofiarą? A może wręcz przeciwnie, jest zamieszana w morderstwo?

    Viveca Sten pisze kryminały typowe, gdzie mamy zbrodnię, zespół próbujący rozszyfrować zagadkę lub muszący zmierzyć się z czasem i mordercą, ale też  zahaczamy o życie prywatne śledczych. Tym razem nie odeszła od swojego sposobu na powieść. I bardzo słusznie, bo wyszedł jej kolejny duszny, ale niesamowicie ciekawy, pełny napięcia kryminał.

     Jedyny zarzut mam wobec głównych bohaterów, bo choć faktycznie zaglądamy do ich życia prywatnego, ale też służbowego i podążamy za ich tokiem myślenia w poszukiwaniu sprawcy, to jednak są na tyle płytko potraktowani, że niemal od razu się o nich zapomina. Praktycznie mogliby nie istnieć, albo być wspominani tylko raz na jakiś czas, zdawkowo i też byłoby dobrze. To, mam wrażenie, odróżnia ten tom od pierwszego. Czyżby autorka niekoniecznie lubiła swoich bohaterów?

    Ale, jak na szwedzki kryminał przystało, jest mrocznie, powolnie, duszno i... zimno. Jednak opisy miejscowości (choć z tego co autorka się wypowiadała, nie wszystkie są rzeczywiste, część miejsc wymyśliła na potrzeby powieści) sprawiają, że chciałoby się podążyć śladami śledztwa.

    To bardzo ciekawa powieść, a jednocześnie zalążek serii, bo być może możemy liczyć na co najmniej kilka tomów i wszystko to w scenerii zimowej, pełnej śniegu, mrozu i niepokoju. Każdy wielbiciel kryminału powinien sprawdzić czy to coś dla niego!

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje