21 maja

Tajemniczy przeciwnik


      Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Dolnośląskiego, zapraszam dalej!     

     Jeden autor, kilka różnych serii, tak czy nie? A co jeśli się dodatkowo ze sobą w pewnym momencie zaczynają przeplatać i spotykamy bohaterów także z innych cykli? Ja zawsze gdzieś na to liczę i tak samo z Christie miałam, gdy zobaczyłam, że są różne postacie i odgrywają główne role w poszczególnych książkach, to miałam nadzieję, że gdzieś tam ich losy się przetną. Bo wiecie, ja głównie znam Marple i Poirota!

     Wielu czytelników, których spytam o Agathę Christie od razu powie: Herkules Poirot. Dla mnie to zawsze były pewnego rodzaju kryminały, gdzie później mówiło się, że ktoś pisze w stylu Christie. Ale nie tym razem. Tutaj mamy pierwszy tom przygód Tommy'ego i Tuppence'a.

     A są to postacie nietuzinkowe, bo wyobraźcie sobie, że szukają pracy... a raczej wrażeń i przygód. Jasne, chodzi też o zarobek, bo po wojnie okazało się, że o ten bardzo ciężko więc też mają problemy finansowe. I w ten sposób przyjaciele wpadają w sam środek sprawy o wadze państwowej. I w tym momencie mamy trzecią postać, Jane Finn, która ma w posiadaniu dokumenty mogące wywołać tak ogromny skandal, że masa ludzi zaczyna jej szukać i grozi jej niebezpieczeństwo. 

     To nieco inna książka niż typowe dla Christie kryminały. Tutaj bym powiedziała, że odnajdą się fani Scherlocka i to w tym najbardziej przygodowym wydaniu. Dzieje się dużo, szybko mknie akcja i nie ma chwili na oddech. Znów wpadamy do Londynu by przemierzać jego ulice i to jest absolutnie cudowne. I czy zdziwi Was jak powiem, że to nieco obszerniejsza powieść niż to zwykle autorka miała w zwyczaju? Całe 320 stron! 

     Oczywiście nie zabrakło też poczucia humory autorki i miejscami można się nieźle uśmiać, a w innych sytuacjach wręcz z zapartym tchem czekać na ciąg wydarzeń. Mnóstwo emocji i to naprawdę różnych, ale trzeba przyznać, że po raz kolejny jest to typowe Cozy i napisane tak lekkim językiem, że czyta się z przyjemnością.

     Tommy i Tuppence są tutaj postaciami, które kradną serca czytelników, niemal natychmiast i nic dziwnego, bo są sympatyczni, ale żądni przygód i tym samym kłopotów. Bo to się łączy, prawda? A mimo to, jak tylko skończyłam czytać, to poszłam sprawdzić ile jeszcze jest tomów z nimi w akcji i okazuje się, że są też opowiadania.

     Zatem, czy autor jest czasami skazany na stworzenie tylko jednego bohaterka ikonicznego, zapamiętywanego, czy może stworzyć ich kilku jak Christie?

      Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje