28 maja

Listonosz

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Zysk i S-ka, zapraszam dalej!     


     Jaki jest Wasz ulubiony gatunek literacki i jaką książkę polecacie i jest Waszą ulubioną? U mnie zdecydowanie to kryminał, gdzie Rober Dugoni i jego seria z Tracy Crosswhite grają pierwsze skrzypce, ale także sci-fi, gdzie czytam sporo w tym gatunku i ostatnio wpadam w klasykę gatunku, co jest niesamowite, bo lista do czytania się wydłuża i wydłuża. A ulubiona? Chyba Silo i Bastion.

     Wznowienia klasyki, zwłaszcza tej sci-fi i fantastyki potrafią być niezwykle interesujące, bo zdarza się, że zdobyć się ich nie da w starszych wydaniach, e-booków siłą rzeczy po prostu nie ma, a to chyba jedne z niewielu gatunków, gdzie potrafią być bardzo aktualne i czyta się je niczym nowości. Wyobrażacie sobie powieść mającą pięćdziesiąt lat lub więcej, a gdy się ją obecnie czyta, to ma się wrażenie jak by była napisana w czasach obecnych? Fascynujące!

     "Listonosz" jest jedną z takich książek, która doczekała się nowego wydania i jest ono po prostu świetne. W twardej oprawie, w świetnej kolorystyce, a jej jedyną wadą jest śnieżnobiały papier. Aczkolwiek, zdecydowanie to może być subiektywne, bo osobiście wolę żółty papier.

     A o czym ona jest? Typowe postapo, gdzie świat się rozpadł, a główny bohater jest jednym z ocalałych po wojnie i przemierza świat wymieniając opowieści na chociażby prowiant. I tak, przez przypadek, wkładając mundur zmarłego listonosza uruchamia swego rodzaju machinę i zaczyna budować opowieść o nowym świecie.

     Generalnie nie jest to typowe postapo, gdzie pojawiają się jakieś potwory, zombie, mutanty, a świat jest skażony. Tutaj patrzymy bardziej na to, co w sercach i głowach mają ludzie i jak to wszystko tak właściwie odbudować. Przez to akcja dla mnie zdecydowanie była za wolna, zbyt mało pojawiło się akcji, wyścigów, pościgów i strzelanin. Co nie zmienia faktu, że to dobrze napisana powieść, wciąż aktualna mimo swojego wieku, a postać głównego bohatera specyficzna.

     Mężczyzna, za którym podążamy wcale nie jest osobą, którą się darzy sympatią. Dlaczego? Bo pojawia się problem taki, że na nim się nie skupiamy. Ważne jest wszystko wokół, a nawet bardziej zmarły listonosz niż właśnie człowiek, który buduje historię świata po paskudnej wojnie. I ja o nim zapomniałam instant, zaraz po zakończeniu lektury, a zostały mi w głowie konkretne elementy, jak to, że mundur ma znaczenie nawet, gdy instytucja już nie iestnieje.

     To opowieść, która wzbudza sporo emocji, ale przede wszystkim pokazuje co się mogłoby wydarzyć gdyby świat się rozpadł na kawałki i trzeba by było się do tego nowego świata przystosować. I tutaj pojawia się potrzeba zastanowienia się, zatrzymania nad reakcjami ludzkimi i znaczeniem ról, jakie pełnimy.

     Recenzja powstała we współpracy z Zysk i S-ka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje