09 lipca

Czerwona zima

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Domu Wydawniczego Rebis, zapraszam dalej!     


     Co Was najczęściej w pierwszej kolejności przyciąga do danej książki? Wydanie, może barwione brzegi, grafika na okładce, a może opis? W końcu kupujemy w księgarniach często najpierw oczami więc czy wystarczy taka bestia i z tyłu opis, że to powieść inspirowana osiemnastowieczną legendą o Bestii? Mi wystarcza, dalej opisu już nie czytam!

     Francja, rok 1785. Ponownie pojawiają się doniesienia o Bestii z Gévaudan, a kolejne ofiary przypominają o koszmarze sprzed dwóch dekad. Do rozwiązania sprawy zostaje wezwany profesor Sebastian Grave, który jest doświadczonym łowcą potworów i który jako jeden z nielicznych przeżył spotkanie z Bestią podczas krwawej zimy dwadzieścia lat wcześniej.

     Powrót do Gévaudan oznacza dla Sebastiana nie tylko kolejne polowanie, ale również konfrontację z bolesną przeszłością. Na miejscu czeka Antoine Avenel d’Ocerne, i tu zaskoczenie, ponieważ to jego dawny ukochany, z którym łączy go nie tylko niespełniona miłość, lecz także mroczny sekret związany z Bestią. Wspólnie próbują raz na zawsze zakończyć jej krwawe żniwo, jednak szybko przekonują się, że nie wszystko, co wydawało się pogrzebane, naprawdę odeszło w zapomnienie.

     Największą siłą tej powieści bez wątpienia jest Sebastian. To bohater, którego nie da się zamknąć w absolutnie żadnych ramach i wielbiciele tych postaci ani białych, ani czarnych będą usatysfakcjonowani tym, jak został stworzony przez autora. Mag, czarnoksiężnik, człowiek, który uważa się za potwora i twierdzi, że oddał duszę demonowi. Mimo że autor przez długi czas nie zdradza jego pełnej historii ani prawdziwej natury, bardzo szybko zaczęłam mu kibicować. Przez lata widział więcej okrucieństwa, niż większość ludzi mogłaby sobie wyobrazić, a jednak nie przestał wierzyć, że warto walczyć o innych i dawać im kolejne szanse. Drugą postacią, jest Sarmodel, zupełnie inny bohater, można rzecz, że brutalny, napędzany głodem i przez to ich relacja jest specyficzna, wręcz momentami dziwna. 

     Autor wykorzystuje wiele motywów dobrze znanych fanom fantastyki, ale robi to na własnych zasadach. Świat jest rozbudowany i pełen nowych pojęć, a mimo to wszystko zostało przedstawione w tak naturalny sposób, że ani przez chwilę czytelnik nie ma poczucia zagubienia w tym świecie. Zamiast zastanawiać się nad znaczeniem kolejnych nazw, po prostu chłonęłam tę rzeczywistość i chciałam odkrywać ją dalej.

     Bardzo przypadło mi do gustu również tempo opowieści i tu ogromne moje zaskoczenie, bo zdecydowanie wolę te, które mkną ekstremalnie szybko, nie dają wytchnienia. Powolne tropienie Bestii świetnie równoważyły dynamiczne sceny walk, ale generalnie akcja brnęła powolutku do przodu. Całość dodatkowo urozmaica prowadzenie fabuły na dwóch przeplatających się liniach czasowych, co ostatnio jest modne w kryminałach, czy dreszczowcach, ale i tu spełniło swoje zadanie idealnie.

    No cóż, to kawał świetnej fantastyki i choć dość specyficznej, to jednak faktycznie dla fanów gatunku i nie tylko.

     Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje