Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa SQN, zapraszam dalej!
Lubicie odwiedzać miejsca, które pojawiają się w książkach czy filmach? Podążacie śladami ulubionych bohaterów? Ja nie. Choć zdarza się przypadkiem, że przypomni mi się jakaś scena gdy jestem gdzieś na wycieczce, ale nie planuję specjalnie takich wypadów.
Bory tucholskie. I miejscowość, w której wszystko wręcz opływa w tajemnicach, kłamstwach, a mała społeczność choć zna się niezwykle dobrze, to sumienie ma nieczyste. Wtem przechodzi potężna wichura, po której zostaje znalezione ciało i na początku każdy chce by uznano to za wypadek, ale pojawiają się również pytania. Tylko, że ktoś te pytania także chce uciszyć. Co właściwie się wydarzyło i czy sprawiedliwość zawita w końcu do Złorzecza?
Bardzo fajny pomysł na umiejscowienie akcji książki. Choć nie powiem żeby był oryginalny, bo umówmy się, autorzy od dawna poszukują specyficznych miejscowości, lokalizacji w Polsce by właśnie tam umieścić akcję, gdzie społeczność jest maleńka, nazwa miasteczka czy wioski dziwna i przyciągająca uwagę, a trupa będzie można podłożyć gdziekolwiek w lesie czy na bagnie.
I tu leży główny problem tej książki, bo o ile jest naprawdę dobrze napisana, wciągająca, to tak bardzo przewidywalna i tak bardzo podobna do wszystkiego, co już znamy, że aż szkoda, bo zapowiadała się świetnie. A traktuję ją jako debiut kryminalny, a jednak nie mogę powiedzieć, żeby zagadka kryminalna była ciekawa, bo jest to powielenie schematów.
Trochę tyczy się to też bohaterów. Każde ma swoje "demony przeszłości" i one również wychodzą na jaw, bo są tutaj dwie perspektywy czasowe. Obecne śledztwo prowadzi ku przeszłości. Nawet w momencie tego stwierdzenia mam takie wrażenie, że to już było, że to kolejni skrzywdzeni ludzie, kolejne tajemnice sprzed lat i powiązania z teraźniejszością.
Mimo, że czytało się dobrze i myślę, że dla osób, które rzadziej sięgają po kryminały będzie to strzał w dziesiątkę i przednia rozrywka, to dla miłośników gatunku będzie to powtórka z rozrywki i przekonanie, że autorka po prostu zakładając, że stawia na pewniaka, bo to już znane, napisała powieść, w której nie ma nic oryginalnego, co by takiego czytelnika przyciągnęło.
Recenzja powstała we współpracy z SQN.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz