27 sierpnia

Żałobnica

 


     Hej, hej! Dzisiaj przychodzę z książką od Wydawnictwa Literackiego, zapraszam dalej!     


     Macie na liście do przeczytania autorów, których książki lubicie, a jednak nie dane jest Wam nadrobić zaległości? Ja tak mam z Robertem Małeckim. Naprawdę chętnie sięgam po jego twórczość, ale nadal są powieści, których jeszcze nie czytałam. Staram się nadrabiać!

     Żałoba po stracie najbliższych okazuje się dla Anny, naszej głównej bohaterki, dopiero początkiem koszmaru. W tragicznym wypadku giną jej mąż i pasierbica, a ona zostaje sama z ogromnym majątkiem, który po nich odziedziczyła. Wraz z poczuciem straty pojawia się jednak coraz wyraźniejsze wrażenie, że jej życie przestało należeć wyłącznie do niej.

     Z czasem Anna zaczyna dostrzegać, że wokół niej dzieją się dziwne rzeczy, których nie potrafi wyjaśnić. Ludzie z jej otoczenia nie są tymi, za których ich uważała, a dawno przemilczane sprawy powracają w najmniej odpowiednim momencie. Każda kolejna informacja sprawia, że kobieta coraz trudniej odróżnia prawdę od manipulacji. Czy można zatem uciec od przeszłości?

     Początkowo tempo może wydawać się niespieszne, jednak ta cierpliwie budowana historia z czasem zaczyna coraz mocniej angażować. Autor umiejętnie podsuwa kolejne pytania, podważa wcześniejsze przypuszczenia i sprawia, że trudno zaufać zarówno bohaterom, jak i własnym ocenom sytuacji. No i tutaj najważniejszą rolę gra, według mnie, poczucie nie pokoju. Jest tak specyficzne, a przy tym od pierwszych stron wstrząsające czytelnikiem, że naprawdę do samego końca ciężko się oderwać od lektury.

     „Żałobnica” to powieść ciężka, wręcz przytłaczająca i w zdecydowanie niepokojącym klimacie, a jej siłą jest stopniowe odsłanianie tego, co przez lata pozostawało ukryte. Mimo to tym razem nie była to lektura, która zrobiła na mnie aż tak duże wrażenie, jak się spodziewałam. W dorobku Roberta Małeckiego znalazłam już historie, które zdecydowanie bardziej trafiły w mój gust i mocniej zapadły mi w pamięć. Czy to kwestia tego, że zdecydowanie preferuję te mknące na łeb, na szyję, gdzie akcja nie daje momentu na zaczerpnięcie oddechu? Być może.

     Nie traktuję jednak tej książki jako rozczarowanie. „Żałobnica” jest wznowieniem wcześniejszej powieści autora, dlatego potraktowałam ją również jako okazję do zajrzenia do początków jego pisarskiej drogi. To ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak wyglądała twórczość Małeckiego na wcześniejszym etapie i porównać ją z jego późniejszymi książkami.

     Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2019 Wystukane recenzje